„Jesteś moja, cesarzowo Makedo, ty i twoje królestwo. Jeśli odmówisz płacenia nam daniny, doświadczysz gniewu Pijących Krew” – powiedział Bilain, a mierząca 180 cm wzrostu, piękna, brązowoskóra młoda kobieta spojrzała na cesarzową Kush, Świętą Kandake, władczynię najpotężniejszego królestwa Afryki, i uśmiechnęła się bez lęku. Stała tam, odziana w strzępy białej togi, oblizując swoje zbyt ostre białe zęby językiem o wiele dłuższym i bardziej chwytnym niż powinien być język jakiejkolwiek zwykłej kobiety.
Kuszycka Gwardia Cesarska, złożona z siedemnastu mężczyzn i jedenastu kobiet wybranych spośród najznakomitszych wojowników Kusz, nieco się spięła. Było coś zupełnie nienaturalnego w młodo wyglądającej kobiecie, która praktycznie wkroczyła do Sali Tronowej i absolutnie urzekła wszystkich. Zazwyczaj szybko eliminowali wszelkie zagrożenia dla bezpieczeństwa cesarzowej Makedy, ale tej nocy nie do końca wiedzieli, co myśleć o pewnej istocie…
Ci elitarni wojownicy, szkoleni od urodzenia i mający za zadanie chronić cesarzową Kush przez cały czas, wymachiwali mieczami i włóczniami, nieustraszeni wobec pięknego potwora stojącego przed tronem. W czasach, które teraz wydawały się odległe, piękna młoda szlachcianka znana jako Bilain była ulubienicą cesarzowej i, według plotek, obie kobiety były kochankami. Teraz już nie…
W ostatnich miesiącach miasto Napata, klejnot koronny Imperium Kuszyckiego, i wiele okolicznych królestw nawiedziła straszliwa plaga. Zaraza ta zmusiła mężczyzn i kobiety do udania się do świątyń Aspelty, ubóstwionego króla Kusz w starożytności, ojca narodu kuszyckiego. Kusz i jego sąsiedzi ogarnęła panika. Lud Afarów, barbarzyńcy z pustkowi Puntu, wszyscy sąsiadujący z Kusz, borykali się z tym samym problemem. O zmierzchu ich synowie i córki znikali bez śladu, jakby porwani przez jakieś tajemnicze bestie.
Kilka nocy później zaginieni mężczyźni i kobiety nieuchronnie wracali do miasteczek, wiosek i osiedli, które kiedyś nazywali domem… tylko że byli odmienieni. Według relacji naocznych świadków, Przemienieni mieli ostre zęby i jaskrawoczerwone oczy. Wychodzili tylko nocą, by żerować na innych, zwłaszcza na członkach rodziny i przyjaciołach. Zostawiali za sobą zwłoki pozbawione krwi, a kilka nocy później te same zwłoki powstawały, by rozpocząć nieświęty cykl od nowa…
„Diabeł, który nosisz ciało mojego ukochanego Bilaina, wiedz jedno: my z Kusz nie boimy się potworów” – powiedziała cesarzowa Makeda, przemawiając z autorytetem i słusznym gniewem. Kobieta siedząca na wysadzanym złotem tronie była niezwykle urocza, z mahoniową skórą i muskularną, amazońską sylwetką, godną kogoś, kto był przede wszystkim wojownikiem, a dopiero potem politykiem. Odziana w białą togę i szkarłatną pelerynę, ze srebrnym diademem okalającym jej szlachetne czoło, cesarzowa Makeda z Kusz wyglądała pięknie i groźnie. I absolutnie nie dała się zastraszyć, ani mężczyźnie, ani kobiecie, ani potworowi, ani stworzeniu.
„Zapłacisz za tę bezczelność, kobieto, moi drodzy zniszczą twoje marne królestwo” – powiedział Bilain i zanim kuszycka Gwardia Cesarska zdążyła zareagować, stworzenie rzuciło się na okno i wyskoczyło z szóstego piętra Świętego Kher, Pałacu Cesarskiego. Zarówno szlachta, jak i strażnicy rzucili się do okna, by zobaczyć, jak stworzenie ląduje na ulicach miasta Napata i znika w ciemnościach. Nigdy wcześniej nie widzieli tak pierwotnej, nadprzyrodzonej mocy…
Przerażeni tym, co właśnie zobaczyli, arystokraci i arystokratki, którzy przybyli na dwór cesarzowej Makedy, zaczęli szeptać między sobą. Cesarzowa, wyczuwając strach i lęk swoich poddanych, wiedziała, że wystarczy tylko jedno rozwiązanie. Jako władczyni wielkiego narodu, jej przysięgą było chronić poddanych przed wszelkimi wrogami. Córki i synowie Imperium Kusz nie bez powodu nazywali Świętą Kandake swoją Najwyższą Opiekunką…
„Siostry i bracia, obawiam się, że nadeszły mroczne czasy. Musimy przygotować się do wojny z potworami, a nie zwykłymi ludźmi” – powiedziała cesarzowa Makeda, a władca Kusz w końcu wstał. Fantastyczny pokaz nadprzyrodzonej mocy, który właśnie ujrzała, z pewnością w żaden sposób jej nie speszył. Cesarzowa Makeda, córka króla Nedżeha, legendarnego władcy Imperium Kusz, miała nerwy ze stali. Niech ludzie i potwory drżą przed jej potęgą…
„Wasza Wysokość, sądzę, że mogę pomóc” – rozległ się głos i wszyscy odwrócili się, by obserwować, jak dość nietypowa osoba wkroczyła do ogromnej sali, zmierzając zdecydowanym krokiem w stronę tronu. Osobą tą była wysoka, muskularna kobieta odziana w zbroję z polerowanego brązu i hełm z tego samego materiału. Pod zbroją skóra wojowniczki miała głęboki, hebanowy odcień, a jej oczy, złocistobrązowe i intensywne, wpatrywały się w kobietę stojącą przy tronie.
„Co to ma znaczyć, kobieto? Zbliżasz się bez zaproszenia do Jej Wysokości Cesarzowej Makedy, samej Świętej Kandake?” – powiedział krępy, ciemnoskóry mężczyzna odziany w karmazynową togę. Abebech z Aksum, specjalny doradca cesarzowej Kusz, celowo stanął między nieznajomą a cesarzową, jakby chciał chronić tę drugą przed tą pierwszą. Fakt, że kuszycka Gwardia Cesarska miała w pogotowiu włócznie, miecze i łuki, zdawał się nie mieć znaczenia dla starca, od lat służącego rodowi Nedjeh.
„Abebech, stary przyjacielu, proszę, pozwól jej mówić” – powiedziała cesarzowa Makeda, a słysząc to, Abebech wydawała się udobruchana… w pewnym sensie. Wojowniczka uklękła przed cesarzową Kush, a gdy ta skinęła głową, wstała. Wszyscy w ogromnej sali wstrzymali oddech, gdy wojowniczka podeszła do cesarzowej i stanęła kilka metrów od niej z nieodgadnionym wyrazem na pięknej twarzy.
„Wasza Wysokość, jestem Feven, córką Kidane i pochodzę z wioski Bagrawiyah, tuż za miastem Meroe. Jestem tu, by pomóc ci pozbyć się Krwiopijców” – oznajmiła wojowniczka. Cesarzowa spojrzała na dzielną młodą kobietę stojącą przed nią. Szukała na jej twarzy znaków wskazujących na przynależność do znanego jej narodu lub królestwa. Cesarzowa znała swój lud, jak przystało władczyni narodu, i nie rozpoznała w tej Feven jednego ze swoich…
„Znam mieszkańców Meroe, młoda damo, a ty nie jesteś do nich podobna, nie do końca. Czy jesteś mieszańcami?” – zapytała cesarzowa Makeda, a młoda kobieta westchnęła głęboko i wzięła głęboki oddech. Zanim jednak zdążyła odpowiedzieć, rozmowę między królewną a wojowniczką przerwał Abebech. Najwyraźniej stary doradca nie wyciągnął wniosków…
„Wasza Wysokość, ta Feven nie jest tym, za kogo się podaje. Wygląda jak ladacznica przebrana za wojownika” – powiedział Abebech, po czym roześmiał się radośnie i spojrzał na Feven z głęboką pogardą. Cesarzowa Makeda spojrzała na swojego zaufanego doradcę, człowieka, który niegdyś służył jej ojcu, królowi Nedżehowi, i bronił Imperium Kuszyckiego w licznych kampaniach wojennych. W tamtej chwili miała wrażenie, że w ogóle go nie zna…
„Diabeł, w końcu się ujawniłeś!” – krzyknął Feven, po czym młoda kobieta wyciągnęła sztylet z kabury i rzuciła nim w starego doradcę. Abebech roześmiał się, złapał sztylet i odrzucił go na bok, nie czyniąc mu krzywdy. Cesarzowa Makeda sapnęła ze zdumienia, a starzec zmienił się na jej oczach. Oczy Abebecha stały się jaskrawoczerwone, a jego zęby wydłużyły się i zaostrzyły. Zanim ktokolwiek zdążył zareagować, stworzenie, w które zamienił się Abebech, rzuciło się na cesarzową Makedę…
„Uważaj, młodzieńcze, wiem, że jesteś szybki, ale obiecuję ci, że mogę złamać kark cesarzowej, zanim zdążysz do mnie dobiec” – powiedział Abebech, śmiejąc się beznamiętnie i oblizując kły, trzymając cesarzową Makedę za gardło i trzymając ją przed sobą. Kuszycka Gwardia Cesarska otoczyła cesarzową i jej nienaturalnego porywacza. Ci doświadczeni mężczyźni i kobiety trzymali broń w pogotowiu, szukając okazji. Mogliby rozerwać potwora na strzępy, ale nie bez zranienia Świętego Kandake…
„Zabij tego diabła i skończ z tym” – powiedziała cesarzowa Makeda, a kuszycka Gwardia Cesarska po raz pierwszy od wieków zawahała się, czy wykonać rozkaz dowódcy. Tymczasem Łowczyni Feven podniosła leżące ostrze i patrzyła, jak potworny Abebech drwi z kuszyckiej Gwardii Cesarskiej, wymachując cesarzową przed sobą niczym żywą tarczą. Feven wiedziała, że ma tylko kilka sekund na działanie. Spoglądając w oczy cesarzowej Makedzie, Feven uśmiechnęła się, a cesarzowa skinęła głową.
„Auć!” – krzyknęła Abebech, gdy cesarzowa Makeda wyciągnęła sztylet, który zawsze nosiła, i wbiła go w żebra. Potwór puścił, a chwilę później drugie ostrze, rzucone przez Fevena, nagle przebiło jego czaszkę. Cesarzowa Makeda upadła na podłogę. Mając czysty strzał w kierunku wroga, kuszycka gwardia cesarska rzuciła włócznie, które z donośnym hukiem wbiły się w ciało potwora. Chwilę później Abebech zawyła z bólu, a potem rozsypała się w pył na ich oczach…
„Wasza Wysokość, wszystko w porządku?” – zapytała Feven i wyciągnęła rękę, którą cesarzowa Makeda ujęła. Wojowniczka pomogła cesarzowej wstać. Obie kobiety spojrzały na siebie z szacunkiem. Kapitan Aser Kamani, dowódca kuszyckiej Gwardii Cesarskiej, był drugą osobą, która dotarła do cesarzowej Makedy. Wysoki mężczyzna z gęstą brodą, ciemnobrązową skórą i wełnistą grzywą, uśmiechnął się przepraszająco do swojej cesarzowej.
„Wszystko w porządku, dzięki wam, przyjaciele” – powiedziała cesarzowa Makeda, delikatnie obejmując kapitana Asera Kamaniego i kładąc dłoń na ramieniu Fevena. Młoda kobieta wydawała się nieco zaskoczona tym gestem poufałości, ale nic nie powiedziała. Cesarzowa spojrzała na swoich opiekunów i zgromadzonych w Sali Tronowej arystokratów i arystokratki. Dwukrotnie w ciągu jednej nocy zostali zaatakowani przez siły nadprzyrodzone, a cesarzowa Makeda nie zamierzała lekceważyć swoich nieśmiertelnych wrogów po raz trzeci…
„Wasza Wysokość, moi wojownicy i ja przeszukamy pałac i podwoimy straże na wszystkich punktach kontrolnych w mieście Napata” – powiedział kapitan Aser Kamani, a Cesarzowa skinęła głową na znak zgody. Krzepki mężczyzna skinął głową, uderzył się w pierś potężną pięścią, a następnie opuścił Salę Tronową w towarzystwie dwóch mężczyzn i dwóch kobiet z kuszyckiej Gwardii Cesarskiej. Udawali się do pobliskiej Kasztelu, gdzie czekali kuszyccy żołnierze. Przez resztę nocy mieli przeszukiwać każdy zakamarek Napaty w poszukiwaniu czegokolwiek lub kogokolwiek niezwykłego…
„Cieszę się, że udało mi się cię uratować, Wasza Wysokość. Mój ojciec często wypowiadał się o tobie z uznaniem” – powiedział Feven do cesarzowej Makedy kilka dni później. Po tej wstrząsającej pierwszej nocy, pozory normalności zdawały się powracać do Świętego Kher i samego miasta Napata. Z rozkazu cesarzowej wprowadzono godzinę policyjną, a każdy, kto został przyłapany na nocnym włóczeniu się po ulicach, mógł spodziewać się schwytania i uwięzienia przez cesarskich żołnierzy, którzy mieli go przetrzymywać do świtu.
„Dzięki, kochanie, mówiłaś o swoim ojcu, Kidane, a kim była twoja matka?” – zapytała cesarzowa Makeda, a na pięknej twarzy Feven pojawił się grymas bólu. Cesarzowa i jej najnowszy wojownik siedzieli na przeciwległych sofach, w otoczonym murem ogrodzie, w centrum Kher. W pobliżu czterech mężczyzn i trzy kobiety z kuszyckiej Gwardii Cesarskiej pilnowały wejść i wyjść. Na razie byli bezpieczni. Cesarzowa Makeda spojrzała na Feven z oczekiwaniem, a młoda kobieta nagle zniechęciła się…
„Moją matką była Tirunesh Baruch z Aksum, kraju, który niektórzy nazywają dziś Etiopią” – powiedziała Feven, przygryzając wargę. Cesarzowa Makeda uważnie przyglądała się uroczej młodej kobiecie, która siedziała niecałe dwa metry od niej. Tego dnia cesarzowa miała na sobie prostą niebiesko-białą koszulę i długą białą spódnicę z plisowanego lnu. Feven uparcie nosiła swoją zbroję każdego cholernego dnia i rzadko nosiła piękne spódnice, które podarowała jej cesarzowa Makeda…
„To nie było takie trudne, prawda, Feven? W Kusz jesteśmy narodem złożonym z wielu ludzi, niektórzy mężczyźni z Kusz pojmowali za żony kobiety z Afarów, Puntów, a nawet odległego Kemetu. Nigdy nie wstydź się swojego mieszanego pochodzenia, tutaj cenimy charakter ponad wszystko” – powiedziała cesarzowa Makeda, patrząc Fevenowi w oczy. Młoda kobieta uśmiechnęła się, tym razem szczerze, i skinęła głową. Wyglądała, jakby zdjęto jej ciężar z ramion…
„Dziękuję za to, Wasza Wysokość. Niełatwo było urodzić się innym w Meroe, ale cieszę się, że mogę być sobą w Napacie” – powiedziała Feven, a cesarzowa Makeda uśmiechnęła się i skinęła ręką, przywołując młodą kobietę, by podeszła bliżej. Feven z wahaniem wstała, pokonała dzielący ich dystans i usiadła obok cesarzowej Makedy. Ku wielkiemu zaskoczeniu Feven, cesarzowa Makeda delikatnie ujęła jej dłoń i ścisnęła ją.
„Zawsze możesz być sobą przy mnie, Feven” – powiedziała cesarzowa Makeda i nagle jej twarz znalazła się o centymetry od twarzy Feven. Młoda kobieta spojrzała na cesarzową i podeszła bliżej. Feven spojrzała w oczy cesarzowej Makedy i dostrzegła błysk w ich pięknych, ciemnych oczach. Kiedy cesarzowa Makeda położyła dłoń na udzie Feven, młoda kobieta wstrzymała oddech, a potem uśmiechnęła się blado…
„Myślę, że doskonale rozumiem, moja Cesarzowo” – odpowiedział Feven z uśmiechem, a potem, w chwili niezwykłej śmiałości, młoda kobieta wzięła twarz Cesarzowej Makedy w dłonie i pocałowała ją. Cesarzowa Makeda odwzajemniła pocałunek Feven i przyciągnęła młodszą kobietę w ramiona. Namiętnie się objęli, a potem zaczęli się kochać, siedząc na kanapie. Kuszyccy gwardziści i gwardzistki cesarskie, doskonale świadomi potrzeby prywatności Cesarzowej, na chwilę się wycofali…
„Jesteś taka piękna” – powiedziała cesarzowa Makeda, obserwując, jak urocza młoda kobieta rozbiera się przed nią. Feven powoli i ostrożnie zdjęła brązowy napierśnik, rękawice i plisowaną spódnicę i stanęła przed cesarzową, ubrana jedynie w buty. Podziwu utkwiony wzrok cesarzowej Makedy przesunął się po całym ciele Feven, obejmując jej piękne, krągłe, a zarazem muskularne ciało, jej małe, jędrne piersi, a wreszcie ten gruby, krągły tyłek. Skinęła głową z uznaniem i cesarzowa w końcu wstała…
„Dziękuję, moja Cesarzowo” – powiedziała Feven, a Cesarzowa Makeda uśmiechnęła się szeroko, pogłaskała jej gęstą grzywę, po czym ponownie ją pocałowała. Delikatne, lecz świadome dłonie Cesarzowej wędrowały po całym ciele Feven… z konkretnym zamiarem. Feven uśmiechnęła się, gdy dłonie Cesarzowej Makedy pieściły jej piersi, a potem oboje ponownie opadli na kanapę i zaczęli sprawiać sobie nawzajem przyjemność.
„Och, będziesz miała mi za co dziękować” – powiedziała cesarzowa Makeda, a władca Imperium Kush spojrzał na młodą kobietę, przed którą klęczała, i uśmiechnął się. Leżąc na kanapie, z rozstawionymi muskularnymi nogami i luźno opuszczoną szczęką, Feven była napalona jak nigdy dotąd, a cesarzowa Makeda miała ją dokładnie tam, gdzie chciała. Szczypiąc sutki, Feven spojrzała na cesarzową Makedę i niemal niezauważalnie skinęła głową…
„Jestem twoja, moja Cesarzowo” – mruknęła Feven, a Cesarzowa Makeda skinęła głową i zaczęła zaspokajać kochanka. Z twarzą mocno wbitą w pochwę Feven, Cesarzowa Makeda miała do odkrycia cały kobiecy świat. Drażniąc łechtaczkę Feven językiem, Cesarzowa Makeda wsunęła dwa palce do jej pochwy, a młodsza kobieta gwałtownie zadrżała, całkowicie zniewolona tym, co jej robiono.
„Cholera, masz rację” – cesarzowa Makeda przerwała, by powiedzieć, i wciągnęła w nos wyjątkowy zapach i smak pochwy Feven, po czym wróciła do jej wysysania. Ze skórzanego woreczka, który nosiła niemal wszędzie, cesarzowa wyjęła drewniany przedmiot o zdecydowanie fallicznym kształcie. Oczy Feven rozszerzyły się, gdy cesarzowa pomachała jej nim przed twarzą, a ona przygryzła wargę, nagle zawahawszy się.
„Chcesz mnie z tym wpuścić, moja Cesarzowo?” – zapytała Feven, wciąż niepewna, ale gotowa zaufać kochankowi, że jej nie skrzywdzi. Skinęła głową, Cesarzowa Makeda zachichotała, a następnie przycisnęła falliczne narzędzie do warg sromowych Feven. Powoli wsunęła je do środka, a Feven napięła się. Kilka sekund później z ust młodej kobiety wyrwało się westchnienie szczęścia, gdy Cesarzowa zaczęła sprawiać jej przyjemność. Głębokie, energiczne pchnięcia Cesarzowa Makeda pieprzyła Feven swoją zabawką, a pełne rozkoszy jęki młodej kobiety rozbrzmiewały echem po świętym ogrodzie…
„Teraz moja kolej, chcę, żebyś mnie posmakowała” – powiedziała cesarzowa Makeda znacznie później, po tym, jak zaprowadziła śliczną Feven do siódmego nieba. Młodsza kobieta leżała naga, zupełnie naga, płasko na miękkiej trawie. Nad nią, z rękami na biodrach, stała wizja piękna. Posągowa, mierząca sto osiemdziesiąt centymetrów wzrostu, ponętna cesarzowa Kush miała ciało, którego pozazdrościłaby nawet Amazonka.
„Jesteś taka piękna, moja Cesarzowo” – wyszeptała zdumiona Feven. Cudownie ciemna cera, obfite piersi, szerokie biodra i grube nogi podtrzymujące jeszcze grubsze, krągłe pośladki, Makeda była uosobieniem królewskiej afrykańskiej kobiecości. Pod koniec trzydziestki cesarzowa Makeda była piękniejsza i spokojniejsza niż kobiety o dekadę młodsze od niej. Feven w swoim życiu miała zaledwie kilka kobiet, ponieważ mieszkanie w Meroe, mieście przesiąkniętym tradycją, oznaczało ukrywanie jej wyjątkowych pasji. Strach Feven przed prześladowaniami był bardzo realny…
Jako córka bogatego kuszyckiego biznesmena, który poślubił cudzoziemkę z Aksum, Feven nigdy tak naprawdę nie czuła się tu przynależna. Gdy uświadomiła sobie swój pociąg do kobiet, poczuła się przeklęta. Feven nigdy nie śmiała marzyć o znalezieniu pięknej, silnej kobiety, która by ją zaakceptowała. Dorastając w Meroe, Feven pogodziła się z losem, jaki czekał kobiety – kochające kobiety, małżeństwo z mężczyzną, rodzenie dzieci, niespełnione życie, niesatysfakcjonujący seks i śmierć. Cesarzowa Makeda wskazywała jej inną drogę, pełną możliwości…
„Twoja twarz będzie teraz moim tronem” – powiedziała cesarzowa Makeda ze śmiechem, po czym usiadła na pięknej twarzy Feven, dusząc ją swoim grubym tyłkiem. Feven wzięła głęboki wdech, wciągając w siebie niepowtarzalny zapach pochwy cesarzowej Makedy. W tej samej chwili zaczęła lizać cipkę kobiety, a cesarzowa Makeda westchnęła radośnie, szczypiąc sutki, podczas gdy Feven ją wylizał. Wkrótce cesarzowa Kush jęknęła z głębokiej przyjemności i wtedy puściła się, pozwalając Fevenowi zrobić z nią, co zechce…
„Krzycz, moja Cesarzowo” – Feven przerwała, by powiedzieć, po czym chwyciła oburącz obszerny odbyt Cesarzowej Makedy i zanurkowała, chowając twarz w jej pochwie. Gdy język Fevena wślizgiwał się do pochwy Cesarzowej Makedy, młodsza kobieta wsunęła palec w jej odbyt, a potem dodała drugi. Wtedy krzyki Cesarzowej Makedy zmieniły ton i zaczęła piszczeć z rozkoszy, kochając to, co Feven z nią robił…
„Hmm, to było piękne i przyjemne, moja słodka, nie chciałam, żeby się skończyło” – powiedziała cesarzowa Makeda chwilę później. Spocona po przyjemnych wysiłkach, ale szczęśliwa jak nigdy dotąd, cesarzowa Kush leżała w ramionach ukochanego z szerokim uśmiechem na pięknej twarzy. Feven namiętnie objął cesarzową Makedę i znów zaczęli się całować. Byli tak zakochani, że nie opuścili świętego ogrodu o zmierzchu i nie zauważyli głodnych, pożądliwych oczu śledzących każdy ich ruch…
„Makada ma więc nowego kochanka” – powiedziała Bilain, a Wampirzyca zawrzała gniewem, stojąc w listowiu i obserwując, jak Makeda i Feven uprawiają seks. Jeszcze niedawno Bilain był kochankiem cesarzowej i jej ulubieńcem. Oczywiście wszystko się zmieniło, gdy pewnej nocy Bilain wracała do domu i została zaczepiona przez dziwnego, bladego mężczyznę na wschodnim krańcu Napaty.
Dziwny mężczyzna zaatakował ją i chociaż Bilain próbowała się opierać, stwór był po prostu zbyt silny. Jego ciało było zimne, a on warczał jak zwierzę, gdy rzucił się na nią. Chwytając Bilain, mężczyzna nie narzucił się jej ani nie zażądał zawartości jej eleganckiego skórzanego woreczka. Zamiast tego, wbił kły w jej szyję. Bilain straciła przytomność. Kiedy odzyskała przytomność kilka dni później, Bilain odkryła, że jest… zmieniona.
Początkowo Bilain próbowała wrócić do normalnego życia jako córka Salwy, bogatego kuszyckiego szlachcica i kupca, który przyjaźnił się z królem Nedżem, ojcem cesarzowej Makedy. Tęskniła za ojcem i ukochaną cesarzową, z którą łączyła ją namiętna relacja. Bilain szybko zdała sobie sprawę, że się zmieniła. Słońce sprawiało jej ból, zmuszając ją do ukrywania się w ciągu dnia. Bilain zaczęła również łaknąć krwi i zaspokajać swoje pragnienie, żerując na bezdomnych, włóczęgach i włóczęgach – ludziach, za którymi świat zazwyczaj nie tęsknił…