Jagdeep Kahlon z Pendżabu Ch. 2

„Ishaq, nie jestem uległą zabawką jak niektóre kobiety twojej muzułmańskiej wiary, bez urazy, jestem sikhką, a w moim narodzie równość płci panowała na długo, zanim stała się modna” – odpowiedziała Jagdeep, a ja dostrzegłam w jej czekoladowych oczach surową intensywność. Uśmiechnęłam się do niej i zmusiłam do zachowania spokoju. Nienawidzę, gdy ludzie mylą kulturę arabską, z jej sporadycznymi elementami patriarchalnymi, z moją ukochaną religią islamską, która jest globalna i różnorodna.

„Jagdeep, mój drogi, islam to wiara, a nie kultura. W Arabii Saudyjskiej kobiety nie mogą prowadzić samochodu ani wychodzić z domu bez męskiego opiekuna, ale w takich krajach jak Turcja, Nigeria, Czeczenia i Indonezja można zobaczyć kobiety-polityczki, policjantki i żołnierki, zupełnie jak w Kanadzie i Ameryce” – odpowiedziałam, a Jagdeep prychnęła lekceważąco. Wciąż uśmiechnięta, zaczęłam składać palce w skrzyżowane kolumny – coś, co robię, kiedy jestem wściekła, ale staram się zachować spokój.

„Ishaq, nadal nie wiesz, kiedy z tobą droczę?” Jagdeep zaśmiała się, a kiedy próbowałem przetworzyć jej słowa, kopnęła mnie w stopę pod stołem. Mocno. Skrzywiłem się i pokręciłem głową. Jagdeep uśmiechnęła się krzywo i kopnęła mnie znowu. Stary, co jest? Wkurzyłem się trochę i kopnąłem Jagdeep w stopę. Nie tak mocno, jak ona kopnęła mnie, ale wystarczająco, żeby to zauważyła. Szanuję kobietę, ale tak się nie bawię. Chodź do mnie, to się z tobą rozprawię.

„Masz pokręcone poczucie humoru, panno Kahlon” – powiedziałem, a Jagdeep zaśmiała się gromko, parsknęła śmiechem i odchyliła się na krześle. Rozbawienie tańczyło w jej bladych czekoladowych oczach, a jej usta wygięły się w krzywym uśmiechu. Ta laska totalnie mnie podrywała, drażniła moje czułe punkty, a ja dawałem się na to nabrać jak kompletny amator. Zwykle jestem bystrzejszy, przysięgam.

„No, daj spokój, Ishaq, po prostu się z tobą bawię, stary” – powiedział Jagdeep, uśmiechając się do mnie tak, jak kot uśmiecha się do myszy. Jak już mówiłem, ta pani ma sposób, żeby mnie dopaść. Kiedy pracowałem jako pracownik działu zapobiegania stratom w Supercenter, robiłem zakupy spożywcze w przerwach i za każdym razem, gdy przechodziłem obok jej kasy, Jagdeep uśmiechała się ironicznie. „Elle est une garce”, jak mówią Francuzi.

„Chodźmy kiedyś razem na siłownię, dziewczyno, to ci pokażę, na co mnie stać” – odparłem, czując się trochę głupio, że gram w tę grę Jagdeepa, ale moje ego nie dawało mi spokoju. Jagdeep uśmiechnął się i wzruszył ramionami, ale nie odpowiedział. Przeprosiłem i wstałem, żeby wziąć kolejną Pepsi. Jest jeszcze gorąca, a mnie chciało się pić. Całe to gadanie potrafi dobrać się do brata, rozumiesz?

„Masz fajny tyłek, Ishaq, ale jeśli będziesz dalej gadał bzdury, to może ci go przywalę” – powiedziała Jagdeep, kiedy wracałem do stołu. Miałem właśnie usiąść, ale zaatakowała mnie swoją długą, seksowną nogą i odepchnęła moje krzesło. Uśmiechnąłem się i zmusiłem do spokoju, po czym pokręciłem głową na widok Azjatki za ladą, która patrzyła na nas z niepokojem. Złapałem krzesło, usiadłem z powrotem i spojrzałem Jagdeepowi w oczy. Widziałem w tym prawdziwe wyzwanie, a ona wcale nie grała…

„Gadacie głupoty, kobieto, a może chcesz to jakoś uzasadnić?” – zapytałem Jagdeep, pochylając się bliżej i patrząc wyzywająco w jej czekoladowe oczy. Jagdeep odwzajemnił spojrzenie bez uśmiechu, a ja wstrzymałem oddech, przygotowując się na wszystko. Taka jest natura kobiet naszego gatunku, panie i panowie. Zawsze spodziewajcie się cholernego nieoczekiwanego…

„Och, jestem uosobieniem ognia, wielkoludzie, martw się o siebie” – odparł Jagdeep, a ja dostrzegłem w jego oczach rozbawienie i bunt, a nagle jej twarz znalazła się o centymetry od mojej. Wziąłem głęboki oddech i pokonałem dzielący nas dystans. Pocałowałem ją. Język Jagdeepa wślizgnął się do mojego gardła, a ja poczułem w niej przypływ namiętności, co mnie zaskoczyło. Przytuliłem ją mocno, a nasze dłonie oplatały się nawzajem. Nie zważając na to, gdzie jesteśmy i kto może nas obserwować, całowaliśmy się namiętnie.

„Hm, cześć” – usłyszałem kobiecy głos. Jagdeep i ja wynurzyliśmy się, żeby nabrać powietrza, i spojrzeliśmy na starszą Azjatkę z baru w restauracji. Stała niecały metr od nas, jakby zawisła w powietrzu, z niespokojnym wyrazem twarzy. Już miałem coś powiedzieć, gdy Jagdeep położył mi dłoń na ramieniu, jakby mnie powstrzymując, a potem odezwał się do kobiety w języku, którego nie znałem, ale który mimo to rozpoznałem jako zdecydowanie niehindi.

„Huí jiā. Nǐ bùnéng zài wǒ de cāntīng zuò’ài” – odparła wyniośle Azjatka, a Jagdeep wstał i ruszył za nią. Delikatnie, ale stanowczo powstrzymałem ją, przyciągając ją bliżej. Jagdeep odwróciła się gwałtownie, zwracając się do mnie, z gniewnym spojrzeniem w oczach. Teraz wydawały się niemal dzikie. Cholera, kobiety i ich problemy z gniewem, przysięgam. Zamarłem, mając nadzieję, że Jagdeep nie przekroczy pewnej granicy…

„To stare życzenie właśnie kazało nam iść do domu, najwyraźniej nie chce, żebyśmy uprawiali seks w jej restauracji” – powiedział Jagdeep, unosząc brwi i wykrzywiając usta w gniewie. Spojrzałem na nią i westchnąłem, a potem wziąłem jej dłonie w swoje. To popołudnie okazało się zupełnie inne, niż pierwotnie planowałem, to pewne. Jagdeep jest intensywna, wściekła, przerażająca i piękna. I, no cóż, za każdym razem, gdy ją widzę, dostaję erekcji…

„Jagdeep, mere dost, opuśćmy to infantylne miejsce” – powiedziałam, uśmiechając się i starając się nadać głosowi poważny ton. Jagdeep uśmiecha się szeroko, po czym szturcha mnie łokciem w żebra. Stoicko udaję, że nic mnie nie boli i obejmuję ją ramieniem, kierując się w stronę drzwi. Przypadkowe spotkania z ludźmi, na których nam najbardziej zależy, to zdecydowanie powód, dla którego żyjemy, prawda? Już mam coś powiedzieć, gdy w drzwiach Jagdeep zatrzymuje się, by zawołać kelnerkę, znowu w tym azjatyckim języku, którego nie rozumiem…

„Nǐ shì cūlǔ hé zhǒngzú zhǔyì de. Wǒ bù xǐhuān zhège dìfāng nǐ shǔyú yǎnglǎoyuàn” – wrzeszczy Jagdeep na starszą Azjatkę, a po jej reakcji wywnioskowałem, że nie był to komplement. Jagdeep i ja wyszliśmy stamtąd jak oparzeni. Widzisz, co ci mówiłem o kobietach? Jagdeep zazwyczaj wygląda majestatycznie i spokojnie – wysoka, krągła, piękna sikhijska Hinduska w stylowym turbanie, niestrudzenie pracująca w Supercenter i przechadzająca się po Algonquin College, jakby była właścicielką tego miejsca. Ta przerażająca kobieta, która wywołała awanturę w restauracji Cathay? Nie wiem, skąd się wzięła!

„Co się tam stało, Jagdeep? Co ty, u licha, powiedziałeś tej biednej kobiecie?” – zapytałem, gdy byliśmy już kilka przecznic od restauracji. Przeszliśmy obok stacji benzynowej Petro Canada i nie poszliśmy w Woodroffe. Nie, pojechaliśmy dalej w kierunku Merivale i zatrzymaliśmy się przy Saint Pius. Jagdeep złapał mnie za ramię i poprowadził na Canter Boulevard, a ja byłem tym wszystkim zdumiony.

„Ta stara Chinka była rasistką, więc powiedziałem jej, że powinna trafić do domu opieki. Znam kilku Chińczyków i wiem, jak niektórzy z nich potrafią być wobec osób o ciemnej karnacji” – odpowiedziała Jagdeep, a w jej oczach dostrzegłem furię, która wydała mi się jednocześnie podniecająca i przerażająca. Delikatnie pogłaskałem jej piękną twarz, a Jagdeep nieco się uspokoiła. Co za kobieta, pomyślałem zdumiony… i lekko przestraszony.

„Co ja mam z tobą zrobić?” – zapytałem z uśmiechem i znów pocałowałem Jagdeepa. Ona odwzajemniła pocałunek i pozwoliliśmy, by namiętność poprowadziła nas tam, gdzie zechce. Serio, nie pamiętam, jak trafiliśmy do jej mieszkania, kamienicy na początku Canter Boulevard. Jakimś cudem znaleźliśmy się w jej mieszkaniu w piwnicy i uwierz mi, kiedy już tam dotarliśmy, niewiele rozmawialiśmy.

„Od tak dawna chciałem to zrobić” – powiedział Jagdeep, a piękna młoda Sikhka popchnęła mnie na łóżko i rzuciła się na mnie. Spojrzałem na dziewczynę na mnie i zamilkłem. Jagdeep w końcu zdjęła turban, a jej długie, jedwabiste, ciemne włosy opadły kaskadą na szerokie ramiona. Delikatnie pogłaskałem ją po twarzy, a Jagdeep odepchnął moje dłonie.

„Więc tak to wygląda?” – zapytałem, a Jagdeep uśmiechnęła się szeroko i zdjęła jej koszulkę, odsłaniając jej małe, jędrne i śliczne piersi. Wykorzystałem moje dłonie, pieszcząc je i ściskając otoczki, a Jagdeep przygryzła wargę i skinęła głową z aprobatą. Pocałowałem ją ponownie, a moje dłonie zsunęły się w dół, w jej za ciasne spodnie. Jagdeep zaśmiała się z moich niezdarności, rozpięła jej spodnie i z trudem je ściągnęła. Uśmiechnąłem się, zauważając, że ta tutejsza pani Pendżab nie miała na sobie bielizny…

„Ishaq, przestań się wygłupiać, irytująco przystojny Haitańczyku, i zrób swoją cholerną robotę” – powiedział ostro Jagdeep, a ja się uśmiechnąłem, po czym chwyciłem ją i niezbyt delikatnie oparłem o poduszki. Rozchylając szeroko jej grube, brązowe uda, wciągnąłem zapach jej cipki. Jagdeep pachniała kobiecym żarem, potem i tysiącem innych rzeczy, których nie potrafiłem opisać. Nie mogłem się doczekać, aż ją posmakuję…

„Hmm, czas na test smaku” – mruknąłem, po czym zbliżyłem twarz do kobiecości Jagdeep i pocałowałem ją. Jagdeep westchnęła radośnie i oparła ją plecami o ścianę. Spojrzałem na nią, gdy zacząłem lizać jej cipkę, drażniąc językiem łechtaczkę. Po prostu uwielbiam lizać cipkę. Żadne dwie kobiety nie smakują ani nie pachną tak samo na dole, a ja delektowałem się niepowtarzalnym smakiem Jagdeep, żarłocznie wciągając i pochłaniając jej wyjątkowość.

Jest coś w kochaniu się po raz pierwszy. Mężczyzna i kobieta, a właściwie dwie osoby, spotykają się w określonym miejscu i dają upust swoim namiętnościom. Zazwyczaj jest trochę czułości i trochę niezręczności. Jagdeep i ja nic takiego nie robiliśmy. Uwierzcie mi. Nie, drażniliśmy się, śmialiśmy i przeklinaliśmy, aż dotarliśmy do królestwa niebieskiego, a nawet dalej…

„Ishaq, pieprz mnie mocno, kurwa” – warknął Jagdeep, a ja właśnie to zrobiłem, chwytając ją za biodra i wbijając kutasa w jej cipkę. Twarzą w dół i tyłkiem do góry, pieprzyłem ją jak szalony. Zmysłowe, seksowne ciało Jagdeep trzęsło się, gdy w nią wbijałem. Uśmiechałem się, ruchając ją, uwielbiając, jak trzęsła się jej wielka, brązowa dupa. Jagdeep wyła jak banshee, wykrzykując przekleństwa po angielsku i hindi, takie, które zawstydziłyby nawet najskromniejszego marynarza.

„Cholera, na pewno ci się uda” – powiedziałem, ośmielony dzikością Jagdeep, i klepnąłem ją w tyłek. No dobra, zazwyczaj nie robię tego z laskami podczas pierwszego seksu. Jagdeep odwróciła się i rzuciła mi dzikie, wręcz pierwotne spojrzenie. Jej oczy błyszczały pożądaniem i złośliwością, a ja uśmiechnąłem się do niej z politowaniem. Oboje jesteśmy dziwakami, wiedziałem to na pewno. Co mogę powiedzieć? Trzeba znać jedną osobę, żeby poznać drugą!

„Złap mnie za gardło, ale nie za mocno” – syknął Jagdeep, gdy kontynuowaliśmy zabawę. Seksowna laska leżała teraz na plecach, z nogami w górze, a jej przepiękne ciało pokrywała cienka warstwa potu. Spojrzałem na śliczną twarz Jagdeep, a mój wzrok padł na jej buntownicze oczy, pełne, pożądliwe usta i sterczące sutki. Mokra, owłosiona cipka Jagdeep ściskała mojego penisa jak cholerne imadło i nie mogłem się nią nasycić.

„Lubisz na ostro, co? Mogę się z tym pogodzić” – powiedziałem, chwytając Jagdeep za gardło i przytrzymując ją, pieprząc. Jagdeep oblizała jej wargi i owinęła swoje grube, seksowne nogi wokół mojego torsu, wbijając mnie głębiej w nią. Jagdeep trzymała mnie, gdy kontynuowałem pieprzenie, a jej paznokcie wbijały się w moje ciało. Spojrzałem w jej oczy i zobaczyłem tę dzikość, po czym pocałowałem ją w usta. Jagdeep mnie ugryzła, a ja skrzywiłem się, zaśmiałem, a potem delikatnie ugryzłem ją w ramię.

„Tak, tak po prostu” – syknął Jagdeep, a ja rzuciłem się na nią, wbijając kutasa w jej cipkę i ostro ją ruchając. Leżałem na niej, z ręką na jej gardle, jej twarz o centymetry od mojej, jej jędrne piersi, sterczące sutki i cała reszta, przyciśnięte do mojej owłosionej klatki piersiowej, a jej grube nogi oplatały mnie. Jagdeep wciągnęła mnie do siebie, do swojego świata, a ja byłem tak szczęśliwy, że mogę się w nim zatracić.

„Kurwa, to było coś innego” – powiedziałem, padając na łóżko tuż obok Jagdeep. Leżałem tam, spocony i cuchnący własnym potem, moim męskim fetorem, a do tego pachniałem Jagdeep, a ona pachniała mną. Miałem jej soki z cipki na sobie od czasu, gdy dochodziła, a ona patrzyła na mnie z zadowolonym wyrazem na swojej ślicznej twarzy. Jagdeep szarpnął mnie za włoski na klatce piersiowej, na tyle mocno, że wyrwałem kilka, a ja skrzywiłem się z bólu, co wywołało u niej jeszcze większy uśmiech.

„Uważaj, panie Haitańczyku, my, sikhijskie kobiety, jesteśmy uzależniające, zapytaj kogokolwiek” – mruknęła mi do ucha Jagdeep, po czym pogłaskała mojego penisa, który był wiotki po ponad godzinie seksu. W całkowitej zgodzie skinąłem głową. Późnopopołudniowe słońce wlewało się przez okno jej sypialni. Właściwie powinienem już wracać do domu, ale tęskniłem za Jagdeep i nie chciałem, żeby ta chwila się skończyła, przynajmniej jeszcze nie. I dlaczego miałbym? Namiętność jest najważniejsza. Wszystko inne może poczekać…

Uśmiechając się, Jagdeep kontynuowała pieszczoty, a ja bez słowa pocałowałem jej sutek i zacząłem go ssać. Poczułem, jak twardnieję, gdy Jagdeep kontynuował stymulację mojego członka. Moja ulubiona sikhijska piękność ma magiczny dotyk i nie mogę się nią nasycić. Jagdeep wtoczyła się na mnie i tak oto zaczęliśmy drugą rundę. Nie jestem najbardziej wysportowanym facetem na świecie, ale dbam o formę, a to dobrze, bo dzięki temu jestem lepszy w łóżku.

„Nie chcę się wyleczyć” – odpowiedziałem w końcu, a uśmiechnięta Jagdeep złapała mnie za penisa i zaczęła nim ocierać się o swoją kobiecość. Jej mokra, owłosiona cipka czekała. Portal do rozkoszy i niebezpieczeństwa, a ja pragnąłem jej całym sobą. Wygiąłem biodra, unosząc się lekko i wbiłem się w nią. Jagdeep gwałtownie wypuściła powietrze, a potem tym razem chwyciła mnie za gardło. Uśmiechnąłem się, a moje dłonie powędrowały do ​​jej bioder. Dałem jej pulchnego, brązowego tyłka mocnego klapsa, a Jagdeep zacisnęła perłowobiałe zęby. Bez słowa wróciliśmy do pieprzenia.

Leave a Comment