„Ismail, no weź, człowieku, myślisz, że wyglądam jak lesba, co?” – powiedziała Riley Tremblay, stojąc z rękami na biodrach i wpatrując się w pewnego krzepkiego Ghańczyka. Mierząca 180 cm wzrostu, z krótkimi, sterczącymi ciemnymi włosami, krągłą sylwetką i tatuażami wszędzie oprócz twarzy, urodzona w Ottawie brygadzistka o typie butch miała imponującą prezencję i zdawała sobie z tego sprawę. Jej stalowoniebieskie oczy ani na chwilę nie drgnęły, gdy czekała na odpowiedź przyjaciółki i współpracowniczki.
Ubrana w brudnoniebieski kombinezon nałożony na stary czarny T-shirt, z twarzą pokrytą sadzą, nadającą jej wygląd szopa, zwłaszcza wokół oczu, Riley wyglądała, jakby mówiła poważnie i zdawała sobie z tego sprawę. O tej porze stary magazyn był praktycznie pusty. Riley, jako brygadzistka budowy, odesłała ekipę do domu kilka godzin temu i została, by skontrolować ich pracę, a także oczekiwać na pierwszą poranną dostawę. Noc mijała tak powoli, że Riley pogrążyła się w głębokiej rozmowie z Ismailem Tsegahem, ochroniarzem budowy.
„Szczerze mówiąc, Riley, nie sądzę, żeby kobiety homoseksualne i biseksualne były jednym i tym samym, to istoty ludzkie, a nie karykatury” – odparł zamyślony Ismail Tsegah, głaszcząc się po brodzie z kozią bródką. Ubrany w granatowy mundur ochrony, wysoki, ciemnoskóry zachodnioafrykański strażnik spojrzał na Riley i uśmiechnął się, a w jego złocistobrązowych oczach nagle pojawiło się ciepło. Niezły facet, pomyślała Riley i zganiła się za samo myślenie w ten sposób. Po pierwsze, facet był od niej znacznie starszy, a po drugie, Riley był skrajnie queer.
„Bardzo politycznie z pana strony, panie Ghana, ale daj spokój, większość facetów uważa mnie za lesbijkę, widzę to w ich oczach za każdym razem, gdy na mnie patrzą, i albo się ze mnie nabijają, albo ignorują, dlaczego jesteś taki miły?” – odpowiedziała Ripley z wyzwaniem w głosie. Pracowała w ruchliwym magazynie w dzielnicy Trainyards w Ottawie w Ontario od dłuższego czasu i słyszała każdy żart, jaki jej koledzy, a nawet kierownictwo, opowiadali jej kosztem. Najwyraźniej kobietom nie wolno prowadzić wózków widłowych, no pomyśl…
„No cóż, Riley, nie znam dokładnie twojej orientacji, ale wiem co nieco o byciu innym. Jako czarnoskóry mężczyzna w środowisku, w którym przeważają biali, przyciągam spojrzenia i od czasu do czasu słyszę niemiłe słowa” – powiedział Ismail, a w jego oczach malowało się przerażenie. Riley skinęła głową z powagą, gdy dotarło do niej, że podczas gdy inni faceci w pracy dokuczali jej lub ignorowali, obecność Ismaila wydawała im się dość groźna. Był rosły, wysoki, czarnoskóry, urodzony za granicą, z akcentem i, co najważniejsze, muzułmaninem…
„Och, tak, eee, przepraszam za to” – powiedziała Riley Tremblay, uśmiechając się nieśmiało i nie wiedząc, co jeszcze powiedzieć. Ismail skinął głową i uśmiechnął się, ale nic więcej nie powiedział. Riley pierwsza przyznałaby, że nie ma pojęcia o byciu czarnoskórą, gdyby zapytano ją o to konkretnie. W oczach świata była wysoką i nieśmiałą, pulchną białą kobietą o ciemnych włosach i zamiłowaniu do męskich ubrań. Choć świat potrafił być surowy dla gejów, lesbijek, osób biseksualnych i innych „przestępców seksualnych”, ich los był niczym w porównaniu z tym, jak świat traktował czarnoskórych.
„Masz coś na myśli, Riley, moja córka Amina jest mniej więcej w twoim wieku, plus minus kilka lat, więc śmiało, powiedz to” – powiedział Ismail, wzdychając głęboko. Riley spojrzał na niego i uśmiechnął się. Ten małomówny facet był, delikatnie mówiąc, dość wnikliwy. Ismail Tsegah nie wyglądał na więcej niż czterdzieści lat, chociaż Riley podejrzewała, że jest znacznie starszy, skoro ma córkę w jej wieku…
„Dobrze, rozstałam się z dziewczyną i tęsknię za nią” – powiedziała cicho Riley, a Ismail skinął głową, zachęcając ją do kontynuowania. Dorastając w konserwatywnej rodzinie rzymskokatolickiej w Ottawie w Ontario, Riley Tremblay wiedziała, że jest inna. Jej rodzice, Michel i Nadine Tremblay, chcieli syna, a urodziła chłopczycę. Podczas gdy inne młode damy marzyły o sukienkach i lalkach, ona lubiła nosić męskie ubrania i grać w piłkę nożną z innymi chłopakami z sąsiedztwa. Już w tamtych wczesnych latach Riley Tremblay akceptowała swoją inność i wiedziała, że musi podążać za głosem serca.
Po zakończeniu nauki w Saint Marcel Academy, Riley Tremblay zapisała się na Uniwersytet w Ottawie, gdzie grała w rugby w drużynie uniwersyteckiej. Uniwersytet w Ottawie był miejscem, w którym życie Riley się zmieniło. To właśnie tam poznała swoje pierwsze kochanki. Swoją pierwszą dziewczynę, Zahrę Camarę, Riley poznała, spacerując po bibliotece uniwersyteckiej, szukając ostatniej książki z serii „Wprowadzenie do inżynierii mechanicznej” na półkach.
„To właśnie ją zobaczyłam pierwsza” – powiedziała wyniośle Zahra, mierząc Riley wzrokiem od góry do dołu. Riley spojrzała na niską, szczupłą, brązowoskórą młodą kobietę z eleganckim afro i czarującym uśmiechem, a jej serce zabiło mocniej. Jest taka piękna, pomyślała Riley, i wtedy zrozumiała to, co zawsze wiedziała i czego skrycie się obawiała. Kocham kobiety, uświadomiła sobie Riley, a Zahra odwzajemniła uśmiech i spojrzała jej w oczy.
„Mogłybyśmy się tym podzielić, jeśli chcesz” – zaproponowała Riley, uśmiechając się blado, a Zahra wzruszyła ramionami i oblizała wargi. Zahra skinęła krótko głową. Riley wyciągnęła rękę, a Zahra ją uścisnęła. Tak się spotkały, zupełnie przypadkiem. Zahra była nową mieszkanką Ottawy w Ontario, przyjechała z Senegalu i wciąż poznawała kampus Uniwersytetu Ottawskiego. Riley zaproponowała, że zostanie przewodnikiem po regionie stołecznym… i nie tylko.
„Sprawiasz, że czuję się taka żywa” – powiedziała Zahra do Riley podczas ich pierwszej nocy miłości. Wrócili do domu po wyjątkowo ciężkim dniu. Żeńska drużyna rugby Uniwersytetu Ottawy została rozgromiona przez drużynę gości z Uniwersytetu Guelph, a druzgocąca porażka pozostawiła Riley gorzki posmak w ustach. Zahra zabrała ją do domu, aby ją pocieszyć, a po kilku godzinach pełnych namiętności, sport był ostatnią rzeczą, o której myślała Riley…
„Jesteś wyjątkową kobietą” – wysapała Riley, leżąc w ramionach Zahry. Ujmując twarz Riley w dłonie, Zahra czule ją pocałowała. Riley odwzajemniła uścisk i delikatnie pogłaskała jej piersi. Uśmiechając się szeroko, Zahra pociągnęła za kolczyk w nosie Riley, wywołując u niej śmiech i grymas. Tak po prostu wrócili do seksu. Riley cicho jęknęła, gdy Zahra ssała jej piersi i wsunęła dłoń między jej grube uda. Gładka, świadoma dłoń Zahry zaczęła sprawiać jej przyjemność, a Riley w końcu ją puściła, rozluźniając się i rozkoszując się nią po raz pierwszy od wieków…
„Pozbądź się swoich lęków, kochanie, i pozwól mi się tobą zaopiekować” – zagruchała cicho Zahra, wsuwając dwa palce do pochwy Riley. Riley spojrzała w pełne duszy brązowe oczy Zahry i skinęła głową, a uśmiechnięta Zahra kontynuowała pieszczoty. Riley zawsze wiedziała, że uważa kobiece kształty za atrakcyjne i pragnie seksu i miłości jak wszyscy inni, ale bała się penetracji. Cóż, dopóki nie poznała pięknej i nieustraszonej femme znanej jako Zahra, oczywiście. Modlitwa każdej lesbijki i największy strach – oto, czym może być kobieta taka jak Zahra…
„O tak, pieprz mnie” – Riley usłyszała swój krzyk, a Zahra zaśmiała się, z niemal dzikim wyrazem na pięknej twarzy, gdy z zapałem pieprzyła swojego kochanka. Riley otworzyła się i krzyknęła, gdy Zahra włożyła jej trzy palce, a potem czwarty. To było ostateczne przekroczenie ustalonego porządku społecznego społeczności queer, apodyktyczna femme góruje nad swoim większym, twardszym i wyższym kochankiem butch… i obie to uwielbiały. Kiedy Zahra zaczęła ją fistować, Riley pisnęła z zachwytu, rozkoszując się takim obrotem spraw.
Po tej nocy wszystko się zmieniło dla Riley i Zahry, otworzył się przed nimi zupełnie nowy świat. Świat ich własny. Riley otwarcie i dumnie prezentowała swoją orientację seksualną jako butch na długo, zanim jeszcze uprawiała seks z inną kobietą. Zahra ukrywała swoją orientację i nie chciała, żeby jej rodzina w Senegalu czy znajomi z nowego meczetu w Ottawie dowiedzieli się, że lubi dziewczyny. Z tego i wielu innych powodów Zahra nalegała na zachowanie pełnej dyskrecji, a Riley, która ją kochała, przystała na to.
„Riley, wiesz, że cię kocham i zawsze będę kochać, ale jeśli mnie zdemaskują, to będę trupem” – powiedziała Zahra do Riley, gdy wracały pewnego wieczoru z kina. Riley skinęła głową i uśmiechnęła się czule do Zahry. Dziwnie jej było mieć do czynienia z kobietą, która nie lubiła okazywać zbyt wielu uczuć publicznie i utrzymywała na Facebooku status „hetero i singielka”, mimo że spotykała się z inną kobietą. Riley pamiętała, że wtedy pomyślała: „Co się robi dla miłości?”.
„Tak, wiem, możesz mi to wynagrodzić w głęboko osobisty sposób” – wyszeptała Riley do ucha Zahry, po czym przyciągnęła ją do siebie i mocno klepnęła w jej wielki tyłek. Zahra pisnęła, po czym odwróciła się i pocałowała Riley w usta. Stali na parkingu przed budynkiem Zahry i po raz pierwszy ta przesadnie ostrożna młoda muzułmanka z Afryki Zachodniej porzuciła ostrożność. Ona i Riley zaczęły się droczyć, gdy tylko weszły do jej mieszkania…
„Do cholery, pragnę cię” – syknęła Zahra do Riley, chwytając wyższą kobietę i niemal rzucając nią o kanapę. Riley uśmiechnęła się szeroko, gdy Zahra na nią wskoczyła i znów zaczęły się całować. Riley delektowała się wzrokiem krągłości Zahry, gdy młoda Senegalka pospiesznie się rozbierała, a jej dłonie błądziły po całym ciele. Delikatnie Riley pieściła małe, jędrne piersi Zahry. Zahra mruczała jak kociak, gdy Riley zaczęła lizać jej piersi, a Riley wsunęła dłoń między jej uda…
„To moje, słyszysz?” – powiedziała Riley zaborczo, a Zahra uśmiechnęła się i skinęła głową. Riley położyła swoją piękną, seksowną dziewczynę na dywanie i zabrała się do pracy. Zahra jęknęła z rozkoszy, gdy Riley uszczypnęła jej sutki i schowała swoją śliczną twarz między kształtnymi udami. Riley musnęła językiem nasadę łechtaczki Zahry i wsunęła palce w jej cipkę, patrząc, jak jej kochanek wije się i jęczy z rozkoszy.
„Zjedz ten tyłek” – powiedziała Zahra, stając na czworaka i potrząsając swoim wielkim, pięknym tyłkiem przed Riley. Uśmiechając się pożądliwie, Riley zrzuciła ostatnie warstwy ubrań, jakie miała na sobie, i stanęła za Zahrą. Wysoka i pulchna, Riley często czuła się skrępowana swoją ponętną sylwetką, dopóki Zahra nie nauczyła jej kochać swoich wielkich piersi, pulchnego ciała, szerokich bioder, grubych ud i wielkiego tyłka. Riley pieściła jędrne, krągłe pośladki Zahry i delikatnie je całowała.
„Nie masz nic przeciwko” – powiedziała Riley, szeroko rozchylając pośladki Zahry i wsuwając język do środka. W tym samym czasie Riley wsunęła dwa palce w mokrą, owłosioną cipkę Zahry. Riley zaczęła z apetytem oblizywać jej tyłek, delektując się zapachem i smakiem dolnych partii ciała kochanka. Zahra z pewnością miała duży, piękny tyłek, a Riley miała ochotę zrobić z nim mnóstwo niegrzecznych rzeczy…
„O kurwa, tak, liż ten tyłek i klepnij go, kochanie” – wrzasnęła Zahra, a uśmiechnięta, chętna Riley właśnie to zrobiła. Riley wsunęła język głęboko w tyłek Zahry i została nagrodzona donośnym piskiem kochanka. Riley kontynuowała pracę nad Zahrą, drażniąc jej otwory palcami i językiem, aż senegalska piękność błagała o litość. Riley patrzyła zdumiona, jak Zahra w końcu dochodzi, ociekając gorącą, dziewczęcą spermą po całej twarzy. Potem Riley czule trzymała Zahrę w ramionach i tak zasnęły. To była jedna z najlepszych nocy w życiu Riley.
„Kochałam Zahrę, a ona mnie zostawiła. Wróciła do Senegalu, żeby wyjść za mąż za jakiegoś muzułmanina, bez urazy” – powiedziała ostro Riley, patrząc na Ismaila i potrząsając głową. Wzdychając głęboko, Riley zamknęła oczy. Przypomniała sobie ten pamiętny dzień, kiedy Zahra powiedziała jej, że wraca do Dakaru w Senegalu, żeby wyjść za mąż za faceta, którego obiecano jej wieki temu. Riley błagała ją, żeby tego nie robiła, ale Zahra nie zmieniła zdania.
„Riley, tak mi przykro, tyle przeszedłeś” – powiedział Ismail Tsegah, a rosły ghański muzułmanin rozłożył szeroko ramiona. Po krótkim wahaniu Riley go przytulił. Przez dłuższą chwilę stali tak. Co za dziwna para. Wysoki, starszy, czarnoskóry muzułmanin z Afryki Zachodniej i biała, lesbijka z Kanady, identyfikująca się jako butch. W tamtej chwili byli jednak tylko dwojgiem ludzi, przeżywającymi chwilę, i to był koniec.
„Dziękuję za wysłuchanie” – powiedziała Riley ze łzami w oczach, a Ismail spojrzał na nią i uśmiechnął się. Spacerowali po pustym magazynie, rozmawiając o życiu i sprawach osobistych. Riley znała Ismaila od dawna, ale nie wiedziała, jak głęboko jest w nim zakochany. Ten człowiek przeżył długie życie i wiele przeszedł, pomyślała Riley z cichym zdumieniem.
„To moja żona Christina i nasza córka Amina” – powiedział Ismail, wyjął telefon komórkowy i pokazał Riley zdjęcie na dużym ekranie. Riley wzięła od koleżanki starego Blackberry’ego i przyjrzała się uważnie tapecie. Wysoka, czterdziestokilkuletnia biała kobieta o rudych włosach stała obok pulchnej, młodej kobiety rasy mieszanej z krótkimi włosami i piegami. Cudowni ludzie, pomyślała z podziwem Riley, po czym oddała telefon Ismailowi.
„Masz piękną rodzinę, przyjacielu” – powiedział zamyślony Riley, a Ismail skinął głową, po czym schował telefon z powrotem do kieszeni spodni Docker. Wysoki ochroniarz oparł się o barierkę i zamilkł. Przez dłuższą chwilę patrzył przez okno na niebo, które z ciemnoniebieskiego stawało się różowe pod wpływem zbliżających się promieni świtu. Zacisnął usta, odwrócił się od świtu i spojrzał na Rileya.
„Poznałem moją ukochaną Christinę w drugim miesiącu mojego pobytu w Ottawie. Właśnie przeprowadziłem się tu z Akry w Ghanie, a ona pracowała jako wolontariuszka w schronisku dla imigrantów, w którym mieszkałem. Nie znałem nikogo w Kanadzie, miałem dwadzieścia lat i szukałem pracy. Spojrzałem na nią i wiedziałem, że to ta jedyna. I nadal jesteśmy razem, dwadzieścia siedem lat później” – powiedział dumnie Ismail, a Riley uśmiechnęła się i impulsywnie zacisnęła pięść. Po chwili wahania Ismail uderzył ją pięścią w dłoń.
„Mam nadzieję, że znajdę kobietę taką jak twoja droga Christina, moja przyjaciółko, Zahra i ja nie byliśmy dla siebie stworzeni, teraz to widzę” – powiedział Riley, uśmiechając się lekko, a Ismail skinął głową na znak zgody. Miał właśnie powiedzieć coś jeszcze, gdy drzwi wejściowe się otworzyły i pojawili się wykonawcy wraz z pierwszą poranną ciężarówką z dostawami. Riley przeprosiła, delikatnie poklepała Ismaila po ramieniu, a następnie poszła zająć się bieżącymi sprawami.
„Miłego dnia, Riley, i powodzenia we wszystkim” – powiedział Ismail Tsegah kilka minut później, przechodząc obok biura Rileya Tremblaya. Zwykle brygadzistka tylko uśmiechała się i kiwała głową w stronę wychodzącego ochroniarza, ale nie dzisiaj. Wstając z krzesła, podeszła do Ismaila i po raz drugi tego dnia przytuliła go. Ismail, choć zaskoczony, odwzajemnił uścisk. Uśmiechnął się do niej, życzył jej miłego dnia, a następnie wyszedł z magazynu w kierunku pobliskiego dworca autobusowego Hurdman. Riley patrzyła za nim, a na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech. Ten staruszek był kimś wyjątkowym. Jakiż to był dobry człowiek, pomyślała z podziwem Riley.
„Hej, pani, wie pani, gdzie jest brygadzista? Jestem Kareema Hashi, nowa dzienna ochroniarka” – powiedział głośny i dziwnie głęboki kobiecy głos. Riley, która siedziała w swoim biurze i szykowała się do wyjścia, nagle się zatrzymała. Przed nią stała dość wysoka, wysportowana młoda czarnoskóra kobieta ze stylowymi dredami, ubrana w granatowy uniform ochroniarza. Wzrok Riley powędrował od góry do dołu po atrakcyjnej sylwetce młodej kobiety i zatrzymał się na trzech tęczowych guzikach na jej plecaku, który trzymała w dłoni.
„Hm, dzień dobry, Kareemo, jestem Riley, brygadzistką” – powiedziała Riley, uśmiechając się i wyciągając rękę. Kareema Hashi ścisnęła dłoń Riley z siłą, której nie dorównałby łom, i ich oczy się spotkały. Oczy Kareemy były brązowe i stoickie. Nie mrugnęły, gdy Riley w nie spojrzała. Riley skinęła głową. „Butch lesbijka w somalijskim wydaniu”, pomyślała Riley i uśmiechnęła się. Kareema zmierzyła ją wzrokiem od góry do dołu, dyskretnie, jak kobiety kochające kobiety. W jej spojrzeniu było pytanie, a Riley skinęła głową. Tak i tak, jesteśmy takie same…
„Miło cię poznać, Riley. Pokażesz mi, gdzie jest szatnia? To mój pierwszy dzień” – powiedziała Kareema Hashi, zaciskając usta. Riley uśmiechnęła się szeroko, a dreszcz przebiegł jej po plecach, gdy Kareema podkreśliła tę uwagę mrugnięciem oka. Riley, która była śmiertelnie zmęczona i z utęsknieniem wyczekiwała tak bardzo potrzebnego snu po nocnej zmianie, nagle poczuła przypływ energii. Uśmiechając się do Kareemy, skinęła głową i przytrzymała jej drzwi.
„Jasne, Kareema, chętnie pomogę” – odpowiedziała Riley i zadrżała, gdy Kareema „przypadkowo” otarła się o nią, wychodząc z gabinetu brygadzisty/brygadzistki. Poszły na górę, do damskiej szatni. Nie było tam innych kobiet i okazało się to korzystne. Riley nagle znalazła się pod ścianą, a wysoka, piękna i zadziorna Kareema zajęła jej, jak to mówią, przestrzeń osobistą…
„Wiesz, jak sprawić, by dziewczyna poczuła się mile widziana, Riley” – odpowiedziała Kareema, niczym agresywna, butchowa, czarna lesbijka, a Riley uśmiechnęła się szeroko i pocałowała ją. Po prostu zaczęli się kochać. Nie, nie kochać, zaczęli się pieprzyć. Riley znalazła się na podłodze, ze spodniami opuszczonymi do kostek, z piękną twarzą Kareemy między nogami. Piękna, czarna butch zaczęła delektować się cipką Riley, a ona jęknęła z rozkoszy.
„O cholera, potrzebuję tego!” – pisnęła Riley, a Kareema postawiła ją na czworaka i klepnęła w wielki, blady tyłek. Riley odwróciła się i uśmiechnęła, podniecona tą władczą, ciemnoskórą, butchową pięknością, która ewidentnie była typem, który lubi dowodzić. Kiedy Kareema zaczęła lizać jej cipkę od tyłu, Riley zamknęła oczy i rozluźniła się. Z twarzą w dół i tyłkiem w górze, Riley w końcu się poddała, kochając to, co robił jej ten idealny nieznajomy. Nie minęło dużo czasu, zanim doszła…
„Twoja kolej, ślicznotko” – powiedziała Riley do Kareemy, a somalijsko-kanadyjska chłopczyca uśmiechnęła się szeroko i z zapałem skinęła głową. Riley leżała płasko na podłodze, nie przejmując się zarazkami ani zimnem, a Kareema rozebrała się, a potem usiadła jej na twarzy. Riley spojrzała na muskularną, ciemnowłosą piękność, która ujeżdżała jej twarz. Kareema zamknęła oczy i uszczypnęła sutki, zaczynając ocierać się cipką o twarz Riley. Improwizowany seks między zupełnie obcymi ludźmi – czy istnieje coś bardziej podniecającego? – zastanawiała się Riley.
„O cholera, tak” – wrzasnęła Kareema i zadrżała gwałtownie, gdy język Riley pieścił jej łechtaczkę. W tym samym czasie Riley klepnęła Kareemę w jej wielkie pośladki, rozkoszując się tym, jak czuła je w dłoniach. Smakuje tak cudownie, pomyślała Riley, gdy dziewczęce soki Kareemy wypłynęły z jej wnętrza, oblewając jej twarz pysznym nektarem. Zdecydowanie nie odpuszczała, dopóki Kareema nie pisnęła, mając orgazm. Potem obie kobiety wymieniły uśmiechy, ubrały się i wyszły z szatni.
„Dziękuję za wprowadzenie, proszę pani, proszę się nie martwić, pani magazyn jest w dobrych rękach” – powiedziała Kareema Hashi do Riley, teraz już całkowicie poważnie i rzeczowo. Młoda ochroniarka uścisnął dłoń odchodzącej brygadzistce, która skinęła poważnie głową i uśmiechnęła się do robotników, którzy zaczęli przybywać. Mężczyźni spojrzeli z ciekawością na Kareemę, której nie znali, i zasalutowali Riley Tremblay, swojej byłej szefowej. Riley skinęła im głową i wbiła wzrok w Kareemę.
„Proszę bardzo, panno Hashi, jestem pewien, że dobrze pani poradzi sobie, witamy w magazynie Trainyards” – powiedział Riley Tremblay, dyskretnie mrugając. Kareema uśmiechnęła się blado, ale nie powiedziała absolutnie nic więcej. Kobieta o krótkich słowach, wyznawczyni lesbijskiej etyki butch, pomyślała Riley przebiegle. Magazyn działał pełną parą, ciężarówki ładowały i rozładowywały towary, a wozy przewoziły pudła we wszystkich kierunkach. Riley zatrzymała się przy drzwiach, odwróciła i zobaczyła Kareemę patrzącą w jej stronę.
To zdecydowanie będzie kłopotliwe, pomyślała Riley, uśmiechając się do swojej nowej znajomej przed wyjściem. Czuła na sobie wzrok Kareemy Hashi, gdy odchodziła. Ziewając i przeciągając się, Riley wsiadła do swojej starej, rozklekotanej ciężarówki, prezentu od ojca w dniu ukończenia szkoły, i rozpoczęła długą podróż powrotną do swojego mieszkania w Hull w Quebecu. Myśli o wydarzeniach tej nocy, od szczerej rozmowy z Ismailem Tsegahem po wybuchowe, erotyczne spotkanie z Kareemą Hashi, wirowały w jej głowie. Jakbym miała zasnąć po takiej nocy, pomyślała Riley, kręcąc głową.