Wampiry z Sudanu Południowego

„Polityka wszędzie znajduje wspólny mianownik” – pomyślał Mustafa Machar, gnijąc w swojej małej celi, oczekując na egzekucję. Za kilka godzin wzejdzie słońce i po raz pierwszy od wieków będzie mógł je powitać. To będzie ostatnia rzecz, jaką kiedykolwiek zobaczy, bo światło było zabójcze dla jego gatunku. Nie da się uciec przed genetyką, pomyślał Mustafa, drapiąc językiem po kłach.

Uwięziony Wampir prezentował się, delikatnie mówiąc, imponująco. Mustafa miał 198 cm wzrostu, skórę o głębokim, mahoniowym odcieniu, szczupłe i muskularne ciało oraz surową, przystojną twarz ze złocistobrązowymi oczami, które potrafiły przejrzeć na wylot. Ubrany w ciemnoszary garnitur, niebieską jedwabną koszulę, bordowy krawat, ciemnoszare eleganckie spodnie i swoje charakterystyczne czarne buty Timberland, wyglądał zupełnie nie na miejscu w tym otoczeniu.

Kraty klatki, w której więziono Mustafę, były wykonane z czystego srebra, zaprojektowane tak, by osłabić jego siłę. Jako wampir z wielowiekową historią, Mustafa dysponuje siłą dziesięciu mężczyzn, a w razie potrzeby może prześcignąć geparda pod względem szybkości i wytrzymałości. Jego porywacze o tym wiedzieli, więc nie szczędzili wydatków, aby uniemożliwić mu ucieczkę. Byli zdeterminowani, by raz na zawsze ponieść karę…

Mając niewiele do roboty w tym, co wydawało się ostatnimi godzinami jego istnienia, Wampir Mustafa zaczął się zastanawiać, jak w ogóle znalazł się w tej sytuacji. Zdrada nigdy nie pochodzi od wrogów, a przynajmniej tak głosi stare przysłowie, Mustafa w duchu przypomniał sobie. Z goryczą przypomniał sobie, że nauczył się tej lekcji całkiem niedawno…

„Mustafa, za naruszenie naszych traktatów, zostajesz niniejszym skazany na śmierć przez wystawienie na słońce” – oświadczyła radna Gladys Onochie, przemawiając w imieniu jedenastoosobowej rady rządzącej wampirami afrykańskiej ojczyzny. Mustafa, stojący pośrodku dziedzińca, ze srebrnymi więzami nadwątlającymi jego nadprzyrodzoną siłę, nie mógł zrobić nic więcej niż patrzeć.

„Zrobiłem właśnie to, co każdy z was powinien był zrobić: walczyłem o miłość i honor” – zaprotestował gwałtownie Mustafa, a pozostałe wampiry w przedsionku pokręciły głowami. Odrzucały jego ideologię, a on nie mógł znieść ich widoku, tej parady pochlebców i przegranych. Dla Mustafy człowieczeństwo było niewiele więcej niż pożywieniem i pragnął, aby jego wampiry przestali być „powstrzymywani” i zaakceptowali swoje naturalne popędy.

„Cicho, Mustafa” – rzekł radny siedzący po prawicy Gladys, odzywając się po raz pierwszy. Mustafa zjeżył się, gdy podniósł wzrok i zobaczył Fiore, byłego akolity, wypowiadającego się przeciwko niemu. Znali się od jakiegoś czasu i podczas gdy Mustafa i Fiore mieli swoje nieporozumienia, więzień był oszołomiony, widząc, jak jego przyjaciel zadaje się z prześladowcami…

Gdy słońce ponownie skąpało Akrę w Ghanie swoim blaskiem, Mustafa przestał istnieć. Światło słoneczne plus Wampir równa się martwy Wampir, tak było od początku istnienia rasy Nieumarłych. Słońce spaliłoby go na popiół, co byłoby najgorszym losem dla Wampira. Mustafa wyobrażał sobie zadowolone miny członków rady, obserwujących go na kamerach monitoringu z bezpiecznych, osłoniętych słońcem domów.

Przez niezliczone stulecia wampiry istniały w ukryciu, subtelnie wpływając na ludzkie społeczeństwo poprzez swoje bogactwo i władzę. Wampiry gromadziły złoto i klejnoty, z powodu wrodzonej fascynacji błyszczącymi metalami i kamieniami szlachetnymi. Sprawowały ogromną władzę w świecie ludzi, a poprzez swoich licznych agentów i sieci kontaktów, wpływały na bieg ludzkiego losu w znacznie większym stopniu, niż im się to powszechnie wydaje.

Mustafa odważył się wtrącać w sprawy ludzkie. Zakochał się w śmiertelniczce o imieniu Anne-Marie Tsegah, córce Roberta Tsegaha, ówczesnego bogatego polityka Ghany. Kiedy młoda kobieta po śmierci ojca znalazła się w sytuacji, w której musiała uciekać przed wrogami, zwróciła się o pomoc do wysokiego, przystojnego i tajemniczego mężczyzny, który od wieków był jej kochankiem.

Mustafa, który przez wieki wśród nieumarłych żył według kodeksu, znalazł się w trudnej sytuacji. Napił się krwi Anne-Marie, przyjął ją do swojego łóżka i powiedział jej prawdę o sobie. W przeciwieństwie do większości śmiertelników, Anne-Marie nie czuła obrzydzenia ani przerażenia. W oczach Mustafy czyniło to z niej coś na kształt rzadkiego klejnotu…

„Mustafa, wiem, że na tym świecie jest coś więcej, niż większość ludzi myśli. Nie przeraża mnie to, kim jesteś. Może i nie jesteś człowiekiem, ale jesteś łagodny i życzliwy. Prawdziwymi bestiami są mężczyźni w tej krainie, którzy mordują swoich rodaków dla przyjemności” – powiedziała mu Anne-Marie, leżąc razem. Po tym, jak Mustafa wyznał mu swój status Nieumarłego, odbyli szczerą rozmowę, a szczerość Anne-Marie zaskoczyła starożytnego Wampira.

„Jesteś wyjątkową kobietą” – powiedział Mustafa do Anne-Marie. Spojrzał na nią, na tę wysoką, ciemnoskórą, ponętną córkę Afryki Zachodniej, i namiętnie ją pocałował. Tarzali się na jego łóżku i kochali się namiętnie przez wiele godzin. Mustafa dzielił łóżko z pozornie niekończącą się listą kobiet i niemałą liczbą mężczyzn. Mimo to namiętność Anne-Marie go zaskoczyła…

„Chcę więcej ciebie, ukochany” – powiedziała Anne-Marie do oszołomionego Mustafy, gdy ta przetoczyła się na niego okrakiem. Mustafa spojrzał na nią i uśmiechnął się, po czym pogłaskał jej piękną twarz, a potem piersi. Anne-Marie westchnęła radośnie, gdy pogłaskał jej sterczące sutki, a potem mocno poklepał ją po krągłym tyłku. Mustafa odwzajemnił nieustraszony uśmiech Anne-Marie, po czym otarł się twardością o jej kobiecy worek…

„I będziesz miał więcej” – odparł Mustafa, wbijając w nią swojego długiego, twardego członka. Anne-Marie ujeżdżała go, a jej mięśnie pochwy zaciskały się na jego członku niczym imadło. Dawała z siebie wszystko, opierając dłonie na szerokich ramionach Mustafy, gdy ten w nią wchodził. Trwali tak przez wiele godzin, a potem odpoczywali w swoich objęciach. Zgodnie ze swoim zwyczajem, Mustafa pozostał z Anne-Marie aż do świtu, kiedy promienie słońca zagroziły mu, zmuszając go do schronienia się w bezpiecznej ciemności…

Mustafa nie wiedział, że nadchodzą mroczne czasy dla ludzkości, dla wampirów i dla niego samego. Złamał niezliczone zasady, ingerując w sprawy innych. Kiedy zabójcy przyszli po jego ukochaną Anne-Marie, Mustafa wymordował ich wszystkich. Wampiry miały wieść dyskretne życie, trzymać się cienia i żerować na tych, na których świat się nie troszczył. Mustafa działał z pasji, a nie z rozsądku, i stał się istotą naznaczoną…

Aby chronić swoją ukochaną Anne-Marie, Mustafa był gotów poruszyć niebo i ziemię. Dzięki swojemu ogromnemu bogactwu udało mu się zorganizować jej bezpieczny przejazd z Akry, stolicy Ghany, do Dżuby w Sudanie Południowym, odległej i tajemniczej krainy jego urodzenia. Mustafa wciąż miał wielu przyjaciół w Dżubie i powierzył im zadanie zapewnienia bezpieczeństwa Anne-Marie. Miał się z nią tam spotkać, ale zamiast tego został pojmany…

Tropiciele reprezentowali organy ścigania narodu wampirów, a nieumarli mężczyźni i kobiety w ich szeregach stanowili elitę. Byli wyposażeni w najnowocześniejszą technologię, od potężnych karabinów strzelających srebrnymi kulami, przez kamizelki kuloodporne, systemy komputerowe śledzące każdego wampira na planecie, i tym podobne. Dla nich znalezienie jakiegokolwiek wampira, nawet tak przebiegłego jak Mustafa, okazało się bezproblemowe. Mustafa został wytropiony, schwytany i postawiony przed sądem, zgodnie z wolą rady.

Mustafa rozmyślał o przyszłości, co było zabawne, bo jej nie miał. Przez wieki grał według zasad. Trzymał się cienia i pił krew zwierząt. Kiedy musiał żywić się ludźmi, Mustafa pił krew złych mężczyzn i kobiet, którzy wyrządzali okrutne krzywdy swoim pobratymcom. Wampir jest w istocie odpowiedzialny za wytępienie zła z ludzkiego stada, dlatego istnieją…

Mustafa pomyślał o swoim długim życiu i zdał sobie sprawę, że przegra zakład, który zawarł z samym sobą wieki temu. Mustafa, jak większość Nieśmiertelnych, zastanawiał się, co przyniesie przyszłość ludzkości. Czy ludzie polecą w kosmos i skolonizują inne planety, jak w „Gwiezdnych Wojnach” czy „Star Treku”? A może ludzkość zniszczy się w wyniku wojen lub zaraz? Szkoda, że ​​nie będzie mógł tego zobaczyć…

Mustafa przypomniał sobie wiadomości, które oglądał na Discovery Channel kilka tygodni temu. W kierunku Ziemi zmierzała asteroida, większa niż ta, która unicestwiła dinozaury. Naukowcy byli pewni, że skała ominie Ziemię. Zwykli ludzie mieli zająć się swoimi sprawami, jak zwykle, podczas gdy to kosmiczne wydarzenie miało miejsce. Szkoda, że ​​Mustafa nie będzie mógł tego zobaczyć. Od dawna był pasjonatem astronomii…

Mustafa z niecierpliwością oczekiwał świtu, co było zrozumiałe w tych okolicznościach. Na szczęście świt nie nadszedł. Mustafa był mocno zaskoczony, gdy rozległ się potężny huk, jakby tysiąc piorunów uderzyło w niebo naraz. Nagle poczuł, że ziemia się trzęsie, a klatka, podobnie jak reszta przedsionka, zaczęła się trząść.

„Co do cholery?” – zastanawiał się Mustafa na głos, gdy chaos nie ustawał, a ściany przedsionka zaczęły się walić. Pozostałe wampiry wrzasnęły z przerażenia i rzuciły się do ucieczki. Z sufitu spadł ogromny kamień, miażdżąc część klatki. Mustafa, który przywarł do krat po drugiej stronie, z ulgą stwierdził, że droga wolna. W katastrofie tkwi szansa, pomyślał Mustafa, uciekając.

Asteroida, nazywana przez społeczność naukową Diabelskim Kolcem, miała ominąć Ziemię i uderzyć w Marsa. Z powodu zderzenia z kosmicznymi śmieciami podczas wchodzenia w Układ Słoneczny, asteroida uderzyła w europejski kontynent Ziemi, a ze względu na swoje rozmiary miała niszczycielski wpływ na całą planetę.

Najpierw Diabelski Kolec zasłonił słońce na czas nieokreślony, a to dopiero się rozkręcało. Spowodował potężne trzęsienia ziemi, fale pływowe i poniósł ogromne straty dla fauny, flory i oczywiście dla ludzkości. Gdziekolwiek spojrzeć, panował chaos, a tysiące lat ludzkiej cywilizacji dobiegły końca. Dla ludzkości było to wydarzenie porównywalne do wyginięcia, ale dla jej kuzynów, nocnych, krwiożerczych nieumarłych, było to odrodzenie…

W pierwszych, przepełnionych paniką godzinach kataklizmu, panował chaos. Miasto Akra w Ghanie zostało praktycznie zrównane z ziemią przez fragment asteroidy, podczas gdy w Europie i Ameryce Północnej całe populacje znikały, a asteroida praktycznie je wyparowywała. Gdy śmierć narastała, a ludzkość znalazła się na skraju zagłady, Nieumarli wyłaniali się ze swoich krypt, pośród nagłej ciemności, trzęsień ziemi, powodzi i deszczu ognia. Tropili swoją ofiarę i żerowali. Jeden Wampir miał jednak inne plany.

Mustafa pędził przez ruiny Akry, a niezłomność ludzi rozgrzewała jego niebijące serce. Zwykli mężczyźni i kobiety zjednoczyli się, by pomagać sąsiadom, przekopując się przez gruzy, by pomóc poległym, jednocześnie unikając ognistych promieni z nieba. Wielka afrykańska metropolia legła w gruzach, ale jej mieszkańcy przetrwali, tak jak przewidywał…

Mustafa dotarł do ruin lotniska i szukał swojej ukochanej. Dzięki wyostrzonym zmysłom superdrapieżnika, szukał jej. Wdychał niezliczone zapachy – rannych i umierających, pogrążonych w żałobie i cierpiących – i przemierzał palącą ciemność, by odnaleźć swoją ukochaną Anne-Marie. Znalazł ją w zupełnie nieoczekiwanym miejscu…

Kiedy niebo runęło i wszystko zamieniło się w piekło, Anne-Marie leżała w hotelowym basenie, nie mogąc zasnąć przed lotem z Akry w Ghanie do Dżuby w Sudanie Południowym. Okazało się to dość szczęśliwą decyzją z jej strony, ponieważ hotel został zniszczony przez uderzenie skały, a gdyby była w środku, zginęłaby wraz z setkami gości i dziesiątkami pracowników.

„Co się dzieje?” – zastanawiała się Anne-Marie, wynurzając się z wody, podczas gdy wszystko wokół zdawało się płonąć lub rozpadać. Niebo było ciemne, nienaturalnie ciemne, a jedynym światłem były maleńkie płomienie, które spadały tu i tam. Ukryła się w jedynej pobliskiej budowli, która ocalała – meczecie, który miejscowi muzułmanie poświęcili legendarnemu islamskiemu władcy Sal al-Dinowi, obrońcy muzułmanów w czasach krucjat.

Wchodząc do meczetu, Anne-Marie zdała sobie sprawę, że nie jest sama. Dziesiątki mężczyzn i kobiet schroniło się tam. W ciemnościach zebrali się razem, Ghańczycy wszystkich wyznań i środowisk, w muzułmańskim domu modlitwy, podczas gdy świat wokół nich zamieniał się w piekło. Tuląc się do siebie, płakali, pocieszali się nawzajem i modlili. Pukanie do drzwi sprawiło, że ocaleni z wrażenia zamarli, a dzielny człowiek, wysoki młody mężczyzna o imieniu Abdi, poszedł otworzyć.

„Zamknij drzwi, nie wpuszczaj ich” – krzyknęła Anne-Marie do Abdiego, gdy młody mężczyzna otworzył drzwi, ujawniając, kto pukał. Dwóch młodych Afrykanów i młoda Afrykanka w zakrwawionych ubraniach. Trio z czymś nienaturalnym w sobie. Jedno spojrzenie i Anne-Marie wiedziała, że ​​to wampiry, członkowie krwiożerczego, nocnego gatunku nieumarłych, należącego do jej kochanka Mustafy.

„Ucztujmy się owcami” – powiedziała wampirzyca, chwytając Abdiego i wbijając mu kły w szyję. Akolity wampirzycy zachichotały, po czym weszły do ​​meczetu. Prawdziwe wampiry nie stosują przemocy ani drapieżnictwa w miejscach kultu, to wbrew naszym zasadom, powiedział kiedyś Mustafa Anne-Marie, a ona miała nadzieję, że jej ukochany mówił prawdę. Spoglądając w górę, Anne-Marie w milczeniu modliła się o wybawienie, bo w tej mrocznej godzinie nieumarli mieli zamiar odrzucić zasady i wymordować niewinnych…

„Zdrajcy, za to was wykończę” – rozległ się donośny głos, a serce Anne-Marie podskoczyło, gdy go rozpoznała. Mustafa wpadł do meczetu, poruszając się z siłą i szybkością wampira w jego wieku. Złapał wampirzycę za szyję i wyrwał jej serce. Zdążyła sapnąć, zanim obróciła się w pył. Warcząc, Mustafa zwrócił się przeciwko dwóm pozostałym wampirom i ściął głowę jednemu, a następnie wyrwał serce drugiemu. W ciągu kilku sekund wszyscy trzej nowicjusze zamienili się w pył.

„Ukochany” – krzyknęła Anne-Marie i, odpychając przerażonych mężczyzn i kobiety ukrywających się w meczecie, ruszyła do drzwi. Mustafa stał tam, z jaskrawoczerwonymi oczami i obnażonymi kłami. Zrzucił z siebie śmiertelny kamuflaż i wyglądał potwornie, jak drapieżnik, a przecież wampir jest wampirem. Anne-Marie rzuciła mu się w ramiona bez strachu i wstydu.

„Anne-Marie, myślałem, że cię straciłem” – powiedział Mustafa, po czym wziął jej twarz w dłonie i pocałował. Anne-Marie odwzajemniła pocałunek, nie przejmując się, że nosił wampirzą twarz, bo był jej kochankiem, wybawcą i obrońcą. Anne-Marie uśmiechnęła się do niego, a łzy ulgi zalały jej piękną twarz. Mustafa mocno ją objął i obiecał, że wszystko będzie dobrze. Trzymając się za ręce, odwrócili się w stronę ocalałych, którzy nawet teraz tłoczyli się w centrum meczetu.

„Nie bójcie się go, moi przyjaciele, to Mustafa, mój kochanek, a ja Anne-Marie, jego ukochana, on zapewni nam bezpieczeństwo” – powiedziała młoda kobieta, po czym spojrzała na Mustafę, który uśmiechnął się i skinął głową. Pozostali wymienili zaniepokojone, niepewne spojrzenia. Widzieli, jak trójka wampirów morduje Abdiego, jednego z ich towarzyszy podróży, i widzieli, jak ten nowy wampir morduje pozostałych, rzekomo w ich obronie.

„Jestem Mustafa i choć nie jestem człowiekiem, przestrzegam pewnych zasad. Mój gatunek powinien szanować Najwyższego i nie wolno mi polować w miejscach świętych” – powiedział wampir, zamykając z Anne-Marie drzwi meczetu i witając pozostałych ocalałych. „Nie podoba mi się to” – pomyślała Anne-Marie, widząc przerażenie na twarzach wielu ocalałych.

„Musimy uważać na tych” – ostrzegła Anne-Marie swojego kochanka, a Mustafa skinął głową na znak zgody. Para spojrzała na ocalałych, którzy powoli ich otoczyli, a potem jeden z ocalałych, starzec w stroju kapłańskim, wyciągnął rękę, którą Mustafa uścisnął. Wśród tłumu pojawiły się skinienia i uśmiechy. W ten sposób ocaleni zjednoczyli się, by przetrwać koniec świata.

Leave a Comment