„Pierwszy raz na imprezie BDSM, proszę pani?” – zapytał radośnie Jordan Lubin, mierząc wzrokiem wysoką i śliczną młodą kobietę z Azji Południowej w sari, która siedziała naprzeciwko niego na imprezie POC Munch, którą zorganizował w Vanier w Ontario, aby zgromadzić pod jednym dachem inne osoby o innym kolorze skóry, obserwujące styl życia BDSM. Miejsce imprezy, Soleil Des Iles, mała haitańska restauracja w sercu Vanier, było zdecydowanie pełne.
Jordan Lubin od dawna fascynował się stylem życia BDSM. Urodzony w Montrealu w prowincji Quebec, w rodzinie haitańskich imigrantów, pierwotnie przyjechał do Ottawy w prowincji Ontario, aby studiować informatykę na Uniwersytecie Carleton. Mający 198 cm wzrostu, ciemnowłosy i przystojny, obdarzony atletyczną budową ciała i surową urodą, Jordan podbił serca kobiet na kampusie Carleton. Niestety, większość z nich nie potrafiła znieść jego stylu zabawy…
Jordan Lubin, syndrom wielkiej ryby w małym stawie, jest doskonałym przykładem tego zjawiska. Uniwersytet Carleton nie był wystarczająco duży dla haitańsko-kanadyjskiego brata, który nazywał siebie Księciem Montrealu. Zmęczony życiem na małym, cichym kampusie, Jordan Lubin szukał własnego miejsca. Po poszukiwaniach na Kijiji, Jordan znalazł ładne mieszkanie do wynajęcia we francuskojęzycznej dzielnicy Vanier, na wschodnim krańcu Ottawy.
Vanier miało reputację brutalnego miejsca, ponieważ było dzielnicą o wysokiej przestępczości, z powodu obecności prostytutek, gangsterów i chuliganów wszelkiej maści. To miejsce, którego „porządni” mieszkańcy Ottawy unikają. Dla Jordana Lubina, którego pociągała dzika strona, Vanier było prawdziwym placem zabaw. Regularnie miał do czynienia z prostytutkami, zwłaszcza tymi, które parały się BDSM. Po kilku eksperymentach postanowił zająć się szerszą społecznością BDSM. Stąd dzisiejsze spotkanie w tym prowizorycznym miejscu…
Goście byli niezwykle różnorodni. Madame Bouvier, wysoka, w średnim wieku, krągła, czarnoskóra kobieta z krótkimi włosami, odziana w czarną skórę, zrobiła spore wrażenie. Przyszła ze swoim poddanym, łysiejącym, dwudziestokilkuletnim białym mężczyzną, który przedstawił się jako Eric cośtam. Jordan Lubin, pełniąc obowiązki gospodarza i organizatora wydarzenia, serdecznie powitał tę niezwykłą parę.
Larissa, młoda czarnoskóra kobieta, przypominająca hollywoodzką gwiazdę Jill Scott, przyszła ze swoją dziewczyną Rhondą, mierzącą 180 cm wzrostu, mocno wytatuowaną, o rudych włosach i zielonych oczach, typowo męską, czterdziestokilkuletnią kobietą rasy kaukaskiej. Wysoki, szczupły i wysportowany, czterdziestokilkulatek o imieniu Guillaume, przyszedł w towarzystwie swojej towarzyszki/uległej, korpulentnej, ale uroczej młodej czarnoskórej kobiety o gładko ogolonej głowie, imieniem Rose. Ktoś tu ma problemy z tatusiem, pamiętał, co pomyślał Jordan, widząc te dwie.
„Dlaczego tak myślisz?” – zapytała młoda Hinduska, a jej zaciekawione brązowe oczy utkwiły w Jordan Lubin. Od miesięcy kontaktował się z tymi ludźmi na Fetlife, dyskretnie ich sprawdzając, zanim zaprosił ich na spotkanie w realnym świecie. Jeśli się nie mylił, internetowy pseudonim młodej Hinduski brzmiał MistressKali89.
„Och, nie ma powodu, proszę się czuć jak u siebie, proszę pani, jestem Jordan, ale w internecie występuję pod pseudonimem MasterJayXL117” – odpowiedział Jordan, a młoda Hinduska uśmiechnęła się i skinęła głową. Jordan dyskretnie przyjrzała się plecakowi dziewczyny i zobaczyła logo Uniwersytetu Ottawa Gee-Gees oraz kilka znaczków, takich jak „Feminist and proud” i „nie znaczy nie”. Naprawdę dobra robota. A więc jesteś jedną z tych osób, pomyślał Jordan, lekko poirytowany.
„Miło mi cię poznać, Jordan, możesz mówić mi Kali” – powiedziała młoda kobieta z uśmiechem, a Jordan Lubin uśmiechnął się i skinął głową. Jednym z wielu hobby Jordana było hakowanie, a kilka dni temu zhakował adres IP MistressKali89. Namierzenie jej było dla niego absurdalnie łatwe – serwer w bibliotece Uniwersytetu Ottawskiego. Jordan wiedział na przykład, że jej prawdziwe imię to Kalpana Vasudevan, nowo przybyła do Ottawy z Bombaju w Indiach, gdzie urodziła się w tamilskiej rodzinie.
„W mitologii hinduskiej Kali to bogini zniszczenia, pogromczyni sił zła. Czy potrafisz sprostać temu imieniu?” – zapytał skromnie Jordan, a Kalpana/MistressKali89 uśmiechnęła się i dostrzegł coś uwodzicielskiego i niebezpiecznego w jej pięknych brązowych oczach. Młoda Hinduska oblizała wargi i podeszła bliżej. Znacznie bliżej, niż uznawano to za społecznie akceptowalne.
„Baw się ogniem, a możesz się poparzyć, mały człowieku” – powiedziała ostro Kalpana/MistressKali89, a uśmiech Jordana poszerzył się. Wygląda na to, że działam jej na nerwy, pomyślał, jak rekin wyczuwający krew. Podczas interakcji z MistressKali89 online zauważył w jej profilu sporo interesujących rzeczy. Dominowała i miała mnóstwo zdjęć, które to potwierdzały. Na tych zdjęciach zawsze była zasłonięta, nawet gdy dawała klapsy lub chłostała jednego ze swoich poddanych, zazwyczaj pochlebczego białego mężczyznę.
„No cóż, milady, może lubię ogień” – odpowiedział Jordan, a MistressKali89 westchnęła i przewróciła oczami. Brat jest zadufany w sobie, pomyślała. Jordan był na Fetlife od jakiegoś czasu i wiedział, jak zaleźć za skórę dominującym kobietom. Niektóre z nich wymagały podejścia w stylu „prosty facet szuka silnej kobiety”, ale to było zbyt proste w tym przypadku. Jordan był mistrzem w tej grze i jak każdy dobry drapieżnik, dobrze znał swoją ofiarę…
MistressKali89 pochodziła z Indii, kultury, w której kobiety były podporządkowane mężczyznom, a teraz znalazła się w Kanadzie, gdzie silne kobiety są dość powszechne. Kalpana musiała przeżyć spory szok kulturowy po przeprowadzce do Ottawy, ale kocha to, dlatego próbuje BDSM jako dominatrix, pomyślał Jordan, kontynuując cichą ocenę Kalpany Vasudevan. Zapowiada się niezła zabawa…
„Jordan, dominowałam nad mężczyznami o wiele silniejszymi od ciebie, a silne kobiety onieśmielają tylko tych niepewnych siebie” – powiedziała ostro MistressKali89, a Jordan uniósł ręce. W miarę upływu wieczoru pozostali goście wmieszali się w tłum i zaczęli żartować. Jordan szybko przeprosił pożądliwą Hinduskę i zmienił temat. Nie chciał jej zbytnio zrażać. Przynajmniej nie teraz…
„Obawiam się, że jestem typem kłótliwym, milady. Możesz mi to wybić z głowy innym razem, chcesz się napić?” – zapytał Jordan, a Kalpana zawahała się, po czym poprosiła o lemoniadę z limonką. Jordan skinął głową i podszedł do lady, po czym zamówił właśnie to. Kilka sekund później wrócił, podziękował haitańskiej kelnerce i podał jej toonie. Jordan z uśmiechem podał Kalpanie drinka, po czym spojrzał na nią zamyślony.
„Wiesz co, Jordan? Nazywasz siebie Mistrzem, ale myślę, że spodobałoby ci się, gdybym cię klepnęła” – powiedziała Kalpana/MistressKali89, uśmiechając się i popijając lemoniadę. Wtedy Jordan uśmiechnął się i wzruszył ramionami, udając, że nie rozumie, dokąd zmierza rozmowa. Zgadza się, kobieto, jestem udawanym macho, który potajemnie potrzebuje dotyku silnej i dominującej kobiety, a ty jesteś tą, która zmieni moje zdanie, pomyślał Jordan, nikczemnie wciągając swoją ofiarę w pułapkę.
„Popieram piąty” – powiedział Jordan z uśmiechem, a Pani Kali89 uśmiechnęła się szeroko i skinęła głową. Przez resztę wieczoru przekomarzali się, rozmawiając o stylu życia BDSM i o tym, jak ciężkie potrafi być życie w Ottawie dla studentów. Pod koniec wieczoru Jordan i Pani Kali89 wymieniły się numerami telefonów, a potem rozeszły się w swoje strony. Niech rozpoczną się gry, pomyślał Jordan, wsiadając do Ubera z Kalpaną Vasudevan/Panią Kali89, oczywiście po uprzednim podziwianiu jej wielkiego, pięknego tyłka.
Tak to się wszystko zaczęło – więź Kali i Jordana. Już następnego dnia zadzwonił do niej i spędzili ponad godzinę na rozmowie telefonicznej, rozmawiając o wszystkim i o niczym. Co zaskakujące, Kali nie wspomniała o stylu życia BDSM, zamiast tego opowiedziała o swojej szkole i życiu w Ottawie, a także o tym, jak bardzo tęskni za rodzinnym Mumbajem w Indiach.
„Też tęsknię za domem, Kali, Ottawa to zdecydowanie nie Montreal, ale to całkiem niezłe miejsce, jeśli znasz fajnych ludzi i masz otwarty umysł” – powiedział Jordan, a Kali zachichotała w słuchawce. Jordan czekał, a potem zaprosił ją do kina. Wstrzymał oddech, gdy Kali rozważała swoje oświadczyny. Teraz albo nigdy, pomyślał Jordan, albo Kali da się nabrać, albo będzie w tarapatach bez przysłowiowego wiosła…
„Dobrze, ale ja wybieram film, chcę zobaczyć Mroczną Wieżę, myślę, że Idris Elba jest pyszny” – powiedziała Kali ze śmiechem, a Jordan szybko się zgodziła. Spotkali się w kinie Silver City, albo Scotiabank Theater, jak teraz nazywano to miejsce, i Jordan ze zdziwieniem zobaczył Kali w czarnej kamizelce nałożonej na czarny podkoszulek i niebieskie dżinsy. Miss Indii nie zawsze ubiera się tradycyjnie, pomyślała zdumiona Jordan.
„Witaj ponownie, Kali, wyglądasz ślicznie” – powiedział Jordan, a Kali zmierzył go wzrokiem od stóp do głów, skinął głową i uśmiechnął się szeroko. Weszli do środka i obejrzeli film. Potem poszli na spacer po Gloucester. Jordan bardzo chciał pokazać Kali, która mieszkała w dzielnicy Glebe, piękno wschodniego krańca miasta. Ktoś ma kasę, pomyślał Jordan, pod wrażeniem.
„Nie jesteś taki, jakiego się spodziewałam, Jordan. Sprawdziłam cię. Pochodzisz z dobrej rodziny i masz dobre oceny z informatyki na Carleton, ale jesteś też śmiałkiem, który pragnie ekstremów” – powiedziała Kali, a nagłość tego stwierdzenia zszokowała Jordana. Stali oboje na wzgórzu z widokiem na okolicę, a centrum handlowe Blair Mall, pobliski dworzec autobusowy i kino znajdowały się kilkaset metrów dalej.
„Jesteś bystra, Kali, też cię sprawdziłem, tradycyjna tamilska Hinduska, która lubi poskramiać mężczyzn, fascynujesz mnie” – przyznał Jordan, a Kali uśmiechnęła się i wzruszyła ramionami. Ktoś lubi udawać nieśmiałość, pomyślał Jordan. W ciągu dwudziestu lat był z wieloma kobietami. Niektóre z nich były w jego wieku, wiele znacznie starszych. Samice tego gatunku to niebezpieczne istoty, ale Jordan wiedział, jak je rozplątać i zmusić do poddania się swojej łasce…
„Nie zmusisz mnie, żebym została twoją uległą, jak wielu tak zwanych Mistrzów na Fetlife, będziesz mi się kłaniać” – powiedziała Kalpana „Pani Kali” Vasudevan do Jordana, a gdy rozważał te słowa, młoda Hinduska zrobiła coś jeszcze, co go zaskoczyło. Chwyciła Jordana za kołnierz, Kali stanęła na palcach, po czym pocałowała go w usta, po czym mocno klepnęła w pośladek.
„Wow, jesteś pełen niespodzianek” – powiedział Jordan, mrugając nerwowo, a Kali obdarzyła go uśmiechem, który rozpoznałby rekin, po czym puściła do niego oko. Tradycyjna tamilsko-indyjska laska, pod tą fałszywą niewinnością jesteś raczej kusicielką z piekła rodem, pomyślał Jordan. Wciąż nad tym rozmyślał, uśmiechając się do Kali, która wzięła go pod ramię. Zjechali ze wzgórza i skierowali się na dworzec autobusowy.
„Do zobaczenia, przystojniaku” – powiedziała Kali do Jordan, wsiadając do autobusu linii 95, który miał ją zawieźć z Gloucester do centrum Ottawy. Jordan obserwował ją i uśmiechnął się. Piękna twarz, zabójcze ciało, fajny tyłek i umysł drapieżnika – to mój typ kobiety, pomyślał Jordan. Musiał znaleźć sposób, żeby zdobyć Kali, nawet jeśli oznaczało to, że przez chwilę będzie musiał grać w jej grę.
Tej nocy, gdy Kali leżała naga na łóżku w swoim mieszkaniu w The Glebe, myślała o wydarzeniach tego dnia. Jordan Lubin był dość interesującym młodym mężczyzną. Sądząc po jego profilu na Facebooku i postach na Fetlife, był pewny siebie w towarzystwie kobiet i lubił stawiać na swoim. Chociaż Kali zdecydowanie nie sprzeciwiała się seksualnym kontaktom z mężczyznami, których sama wybrała, chciała, żeby od razu wiedzieli, że to ona rządzi. Im szybciej Jordan to zrozumie, tym lepiej dla niego, pomyślała Kali.
„Brat ma naprawdę uroczy tyłek” – powiedziała sobie Kali, myśląc o Jordanie. Ten zarozumiały młody Haitańczyk-Kanadyjczyk wyglądał, jakby miał ładne ciało. Takie, które Kali nie miałaby nic przeciwko eksploracji, po tym, jak go odpowiednio wyeksploatowała, oczywiście. Kali wyobraziła sobie Jordana w jej salonie, klęczącego przed nią. Jak posłuszny szczeniak, który pragnie być posłuszny swojej pani, pomyślała Kali.
„Pocałuj mnie w stopy, poddana” – powiedziała Kali do Fantasyland-Jordan, ściskając jej piersi jedną ręką i dotykając cipki drugą. Fantasyland-Jordan posłusznie skinął głową i pocałował jej palce u stóp. Ssał je nawet pojedynczo, bez zbędnych komend. Kiedy Fantasyland-Jordan skończyła lizać jej palce u stóp, Kali położyła go na podłodze, a ona usiadła mu na twarzy, dusząc go swoim wielkim tyłkiem.
„Zgadza się, wyliz mi tyłek” – powiedziała Kali i roześmiała się głośno, wyobrażając sobie przystojnego Jordana pod sobą. Wbijając dwa palce w swoją wilgotną, owłosioną cipkę, Kali zaspokajała się. Masturbowała się z furią, mimo że w głowie kłębiły jej się najróżniejsze zabawne scenariusze z udziałem jej i tego niegdyś buntowniczego, a teraz ujarzmionego przystojniaka. Kali pochyliła Jordana z Fantasyland i wymierzyła mu klapsa w śliczny tyłek, a nawet włożyła palce w jego odbyt. Co ja z tym tyłkiem zrobię, pomyślała Kali z szelmowskim uśmiechem.
„O cholera, mam to w dupie” – jęknął Fantasyland-Jordan, gdy Kali głaskała jego penisa i jądra, wkładając mu jednocześnie smukłego, zielonego dildo w odbyt. Śmiejąc się radośnie, Kali kontynuowała dominację nad Fantasyland-Jordan, dominując go bezgranicznie. Po wydymaniu mu odbytu dildo, Kali usiadła na Jordanie i oddała na niego mocz, po czym kazała mu wypić jej złoty nektar. A brat połknął wszystko, jakby od tego zależało jego życie. Po masturbacji z tak wielką przyjemnością, Kali westchnęła radośnie i spokojnie zasnęła.
„Gra rozpoczęta” – powiedział sobie Jordan, leżąc w łóżku i nie mogąc zasnąć. Niespokojny, myślał o Kali, jej tajemniczym uśmiechu i tym czarującym, krągłym tyłku. Zamykając oczy, wyobraził sobie piękną i pełną życia Kali w łóżku z nim. W swojej fantazji pochylał się nad bardzo nagą i bardzo ponętną, brązowoskórą pięknością i podziwiał jej wielki tyłek. Kali z Fantasyland odwróciła się i mrugnęła do Jordana sugestywnie.
„Co zamierzasz zrobić z moim tyłkiem, Mistrzu Jay?” zapytała Kali z Fantasyland, a Jordan uśmiechnął się szeroko i klepnął ją w tyłek, aż pisnęła. Wyjmując pasek, Jordan stanął za Kali i dosłownie wymodelował jej tyłek. Jordan masturbował się wściekle, wyobrażając sobie, jak poskramia wielki, brązowy tyłek tej zadziornej indyjskiej piękności.
„Twoja dupa musi zostać ukarana, Kali, zachowujesz się apodyktycznie, ale wiem, że tego chcesz” – powiedział Jordan i po tym, jak walnął pasem w wielki tyłek Fantasyland-Kali, postanowił coś zmienić. Chwytając Fantasyland-Kali za biodra, Jordan wbił się w nią i zaczął ją pieprzyć. Fantasyland-Kali pisnęła, gdy Jordan ją penetrował i zaczął ocierać się o jej wielki, brązowy tyłek o jego krocze, wbijając go głębiej w nią.
„O tak” – powiedział Jordan, dochodząc całym sobą, a obraz wielkiego, pięknego, brązowego tyłka Kali z Fantasylandu zniknął z jego umysłu. Młody mężczyzna uśmiechnął się do siebie i przysiągł, że spełni swoją fantazję. Nawet jeśli oznaczało to udawanie zainteresowania odkrywaniem swojej (nieistniejącej) uległej strony z MistressKali89, studentką z zagranicy, znaną również jako Kalpana Vasudevan z Mumbaju w Indiach. Niech rozpoczną się igrzyska, pomyślał Jordan, uśmiechając się i w końcu zasypiając.
Następnego ranka, po zjedzeniu zdrowego śniadania i prysznicu, Jordan Lubin wsiadł do autobusu jadącego na Uniwersytet Carleton. Podczas jazdy zawibrował jego telefon i zobaczył, że ma trzy SMS-y od Kali, zapraszające go na spotkanie w Starbucksie wczesnym popołudniem. Jordan pospiesznie się zgodził i kilka sekund później otrzymał uśmiechniętą buźkę od Kali. I tak to się zaczyna, pomyślał Jordan, z planem uwodzenia, który już kształtował się w jego przebiegłym, pokręconym umyśle.
„Wejdź w moją pułapkę, przystojniaku, zaraz wychłoszczę twój niedoszły macho tyłek, ujarzmianie tak zwanych Panów to prawdziwa pasja tej Pani” – powiedziała do siebie Kalpana „Kali” Vasudevan, uśmiechając się łobuzersko po otrzymaniu SMS-a z potwierdzeniem od Jordana Lubina. Niewątpliwie przystojny Haitańczyk myślał, że jest jak wszystkie jego inne podboje, nieszczęśliwą ślicznotką potrzebującą dotyku silnego mężczyzny. Ha! Kali założyła się sama ze sobą. Przewidywała, że Jordan Lubin będzie klęczał u jej stóp do końca tygodnia…