„Trevor, wiesz, że kochasz ten wielki, piękny, brązowy tyłek” – powiedziała Neha Kaur, stojąc przed lustrem w Macy’s i przyglądając się swojemu odbiciu. Srebrna suknia wieczorowa, którą przymierzała, uwodzicielsko podkreślała jej krągłości. Mierząca metr siedemdziesiąt, ani gruba, ani chuda, ale jędrna i krągła, ta brązowoskóra ślicznotka z fryzurą pixie tryskała seksapilem i doskonale o tym wiedziała.
Stojący kilka metrów dalej, z telefonem z aparatem w dłoni i szerokim uśmiechem na ciemnej, przystojnej twarzy, chłopak Nehy, Trevor Whitaker Jr., od ponad roku zdawał się świetnie bawić. Neha Kaur zatrzymała się prowokacyjnie, niczym hollywoodzka gwiazda drażniąca swoich ulubionych paparazzi, czym, w pewnym sensie, Trevor był. Gdyby uśmiech młodego Afroamerykanina poszerzył się jeszcze bardziej, rozdarłby mu twarz na zawsze.
„Jasne, buu, wiesz, że tak, a teraz proszę, wybierz sukienkę i chodźmy” – odpowiedział Trevor i z uśmiechem pstryknął zdjęcie pośladków Nehy, podczas gdy wysoka, krągła młoda Hinduska-Kanadyjka udawała urażona. „Co ja robię z miłości”, pomyślał Trevor. Byli w Macy’s od ponad godziny. Zbliżał się bal maturalny STEM na Uniwersytecie Ryerson, a Neha po prostu nie mogła znaleźć odpowiedniej sukni wieczorowej na tę okazję…
„Hm, lubię się nie spieszyć, Trevor, a jeśli ci się nie podoba, to pocałuj mnie w dupę” – odpowiedziała Neha Kaur, pochylając się niemal do końca, ku nieskończonej radości Trevora. Przechodzący obok sprzedawca rzucił im spojrzenie pełne dezaprobaty, a Trevor obrzucił chudą, bladą kobietę swoim niesławnym spojrzeniem. Sprzedawca, który był przyzwyczajony do widoku ekscentrycznych klientów w Eaton Center w Toronto, mądrze odszedł. Widząc to, Neha uśmiechnęła się. Uwielbiała to, jak Trevor potrafił w jednej chwili być figlarny, a w drugiej niebezpieczny…
Od momentu, gdy się poznali, Neha wiedziała, że Trevor Whitaker to problem przez duże T. Urodzona w okolicach Mississaugi w Ontario, w rodzinie indyjskich imigrantów, Neha Kaur nigdy nie czuła się w pełni komfortowo w swojej skórze. Chociaż Mississauga była zróżnicowanym rasowo i przyjaznym miastem, społeczność indyjska, podobnie jak Chińczycy i Arabowie, trzymała się na uboczu. Neha była zbyt otwarta i czuła się nieswojo w swojej dość konserwatywnej i hermetycznie zamkniętej społeczności…
Czarni mieszkańcy Mississaugi, pochodzący z takich miejsc jak Jamajka, Nigeria, Haiti, Kuba, Somalia, Etiopia, a nawet odległa Brazylia, to zupełnie inna historia. Synowie i córki afrykańskiej diaspory nieustraszenie szerzyli swoją kulturę w Mississaudze i pozostawili niezapomniane piętno na samym Toronto. Festiwal Filmów Karaibskich, Mała Jamajka, Festiwal Czarnych Queerów, Caribana, Black Lives Matter – wszystkie te wydarzenia i wiele innych odzwierciedlały obecność Afrykanów w największym kanadyjskim obszarze metropolitalnym.
Neha Kaur czuła pociąg do czarnoskórych, ich nieustraszoności, energii i surowej zmysłowości, ku wielkiemu rozczarowaniu swojej konserwatywnej indyjskiej rodziny. Dobre dziewczyny sikhijskie szanowały konserwatywne nauki Guru Nanaka, założyciela sikhizmu, i postępowały zgodnie z zasadami kultury indyjskiej. Tak było od niepamiętnych czasów w jednej z najstarszych cywilizacji świata…
Neha Kaur miała jednak inne plany życiowe. Nosiła koszulki z Jayem-Z, 50 Centem i Kanye Westem. Na jej profilu na Facebooku widniały zdjęcia wszystkich, od hollywoodzkiego aktora Willa Smitha, przez artystę Tyrese’a Gibsona, po kultowego Idrisa Elbę w tle. Tak, Neha Kaur nie ukrywała swoich pasji i nie przejmowała się, kto o nich wie. Studiując na Uniwersytecie Ryersona, Neha poznała bratnią duszę. Trevor Whitaker, nowy student z Chicago w stanie Illinois.
„Co Amerykanin robi w Ryerson?” – zapytała Neha Trevora w dniu, w którym poznała go na zajęciach z informatyki. W ramach tego zadania, profesor, pan Maguire, kazał wszystkim połączyć się w pary z osobą siedzącą obok nich i, jak na ironię, Trevor siedział obok Nehy. Niczym ogień i lód, ich przeznaczeniem było zderzenie…
Wzdychając, Neha Kaur czekała na odpowiedź Trevora. Facet zdawał się być w swoim własnym świecie. Wysoki, przystojny, młody czarnoskóry mężczyzna z amerykańskim akcentem uśmiechnął się do niej tak, jak kot uśmiecha się do kanarka. Muszę uważać na siebie z tym przystojnym diabłem, Neha pamiętała, że pomyślała wtedy. Trevor emanował pewnością siebie i aurą niebezpieczeństwa, której Neha nie potrafiła się oprzeć…
„Moi rodzice martwili się, że w Chicago wpadnę w złe towarzystwo i wygnali mnie na wielką białą północ” – odparł Trevor rzeczowo. Uśmiechając się do Nehy, uniósł brew, wyglądając na zadowolonego z siebie w bluzie Chicago Cubs, niebieskich dżinsach i czarnych Timberlandach. Jedyne, czego brakuje temu głupcowi, to szmaty Du, pomyślała Neha. Trevor zachowywał się odrobinę zbyt swobodnie, a Neha po prostu nie dawała temu wiary…
„Uważaj, Amerykaninie, Toronto to moje miasto, lekceważysz je na własne ryzyko” – odpowiedziała Neha Kaur z szelmowskim uśmiechem i pochyliła się bliżej, całkowicie naruszając przestrzeń osobistą Trevora. Brat zamrugał nerwowo i przez chwilę przejrzał jego macho brawurę. Jak wielu facetów o różnym kolorze skóry, czuł, że musi udawać twardszego, niż jest. Samiec gatunku nigdy się nie zmienia, pomyślała szelmowsko Neha.
„Spokojnie, dziewczyno, nie chciałem okazać braku szacunku twojemu miastu, Toronto jest w porządku, to nie Chicago, ale jest w porządku” – powiedział Trevor i uśmiechnął się nerwowo. Neha uśmiechnęła się, czując, że ma przewagę. Skinęła głową w stronę Trevora i kontynuowali ćwiczenie w klasie. Pod koniec Neha poczuła, że dobrze rozumie systemy Oracle… i młodego mężczyznę siedzącego naprzeciwko niej.
Neha Kaur zawsze była kolekcjonerką, jak przystało córce z zamożnej rodziny. W końcu jej ojciec, Jaswinder Kaur, jest lekarzem w Sunnybrook Health Sciences Center, a jej matka, Poonam Kaur, uczy matematyki w Saint Augustine Academy. Podczas gdy inne zamożne młode kobiety kolekcjonowały samochody sportowe i torebki Louis Vuitton, Neha kolekcjonowała… mężczyzn. Egzotycznych mężczyzn, mówiąc precyzyjnie. Zazwyczaj jakiś afrykański lub afrokaraibski, co było jej stałym upodobaniem.
Zanim poznała Trevora Whitakera, Neha Kaur spotykała się wyłącznie z mężczyznami z kontynentalnej Afryki lub Karaibów, nigdy z prawdziwym Afroamerykaninem. Zafascynowana czarną kulturą amerykańską, a także urodą i pewnością siebie Trevora, Neha Kaur zaczęła spotykać się z tym przystojnym obcokrajowcem i wkrótce między nimi zaiskrzyło. Neha została przewodniczką Trevora, gdy młody mieszkaniec Chicago zwiedzał Toronto…
„Sprawiasz, że czuję się taka żywa” – powiedział Trevor Whitaker do Nehy, gdy po raz pierwszy się pocałowali, ucząc się w bibliotece Uniwersytetu Ryersona. Neha spojrzała na Trevora i uśmiechnęła się. Brat jest słodki, a jego usta smakują jeszcze słodciej, pomyślała Neha. Trevor wziął jej smukłą, małą dłoń i uniósł ją do swoich ust, a następnie pocałował. Neha uśmiechnęła się szeroko, poruszona jego gładkością.
Choć Trevor początkowo sprawiał wrażenie aroganckiego i zarozumiałego, Neha odkryła, że jest o wiele bardziej zakorzeniony, niż dawał po sobie poznać. Urodzony w Chicago w stanie Illinois, w rodzinie jamajskich imigrantów, Trevor Whitaker był pracowity. Wyróżniał się w matematyce i informatyce, jak przystało na syna inżynierów. Jego rodzice, Trevor Whitaker Sr. i Martha Kellerman-Whitaker, poznali się w latach 80., studiując inżynierię na Uniwersytecie Loyola. Trevor był supernerdem drugiego pokolenia, podszywającym się pod „domowego chłopaka”.
„Odwzajemniam się, przystojniaku” – odpowiedziała Neha, a Trevor puścił do niej oko. I tak po prostu pocałowali się ponownie i tak się wciągnęli, że przechodząca obok bibliotekarka głośno odchrząknęła. Neha siedziała już Trevorowi na kolanach, a on trzymał ręce na jej biodrach. Byli tak zauroczeni, że nie zauważyli bibliotekarki, dopóki ta nie odchrząknęła po raz trzeci. Trevor i Neha z uśmiechem przeprosili, a następnie poszli do jego rezydencji, aby kontynuować zabawę.
„Jesteś cudowna” – wyszeptał Trevor do Nehy, całując ją i rozbierając się. Neha wpatrywała się w wysokiego, umięśnionego, czekoladowego ogiera, który stał przed nią. Głaskała jego muskularną klatkę piersiową i tors, a także kaloryfer na brzuchu. Trevor wyglądał, jakby mógł grać w NBA albo coś w tym stylu, ale był inteligentnym i szczerym facetem. Kiedy badała jego ciało, Trevor uśmiechnął się do niej, a pożądanie tańczyło w jego złocistobrązowych oczach.
„Wiesz dokładnie, co powiedzieć” – odpowiedziała Neha, po czym ponownie pocałowała Trevora. Spadli na jego łóżko, a Neha znalazła się na Trevorze. Spojrzał na nią, delikatnie pogłaskał jej piękną twarz, a jego dłonie powędrowały do jej piersi. Szczypiąc otoczki, uśmiechnął się szeroko, a Neha skrzywiła się, a potem uśmiechnęła. Jej dłonie wędrowały po twardym ciele Trevora, żartobliwie szarpiąc go za włosy na piersi. Brat skrzywił się, a Neha lizała jego pierś i zaczęła schodzić w dół…
„O cholera” – jęknął Trevor, gdy Neha przysunęła swoją piękną twarz do jego krocza. Ujęła penisa Trevora w dłonie i zaczęła go pieścić, a młody mężczyzna westchnął z ulgą. Neha dmuchnęła na główkę penisa Trevora, a potem wzięła go do ust. Po prostu tak po prostu go zlizała. Dłonie Trevora zacisnęły się na prześcieradle, a jego lekko się wiercił, gdy Neha ssała jego penisa i pieściła jego jądra. Nie minęło dużo czasu, zanim wybuchł…
„Moja kolej” – powiedziała Neha rzeczowo, gdy Trevor opadł z siódmego nieba. Brat uśmiechnął się i skinął głową. Położył ją na łóżku i zaczął lizać od stóp do głów. Neha oblizała jej usta, a Trevor całował ścieżkę od jej piersi, przez zaokrąglony brzuszek, aż po przestrzeń między nogami. Rozchylając szeroko grube uda, Trevor zaczął lizać cipkę Nehy…
„O tak” – wyszeptała Neha, po czym zamknęła oczy i chwyciła Trevora za tył głowy, utrzymując go w ryzach, podczas gdy on kontynuował jej lizanie. Brat pieścił jej łechtaczkę językiem i pieścił jej cipkę, najpierw dwoma palcami, a potem trzecim. Neha pisnęła z rozkoszy, gdy jej kochanek zabrał ją do królestwa niebieskiego, a kiedy osiągnęła orgazm po raz pierwszy od wieków, jej krzyki wypełniły jego mieszkanie. I nie obchodziło jej, kto je usłyszy…
„Hmm, dawaj ten tyłek” – powiedział Trevor, stawiając Nehę na czworaka, a ona uśmiechnęła się szeroko i zaczęła twerkować tym wielkim, brązowym tyłkiem. Wzrok Trevora śledził każdy ruch Nehy, obserwując, jak jej wielki tyłek wiruje z niemal hipnotyczną gracją. Nawijając prezerwatywę na swojego twardego penisa, Trevor zaczął pocierać nią o wielki tyłek Nehy. Szybko wszedł w nią, a Neha cicho pisnęła. Trevor chwycił ją za biodra i zaczął ją ruchać głębokimi ruchami, a Neha jęknęła głośno, falując swoim tyłkiem, zapraszając go do środka…
Trevor i Neha kochali się całą noc, a gdy nastał ranek, zastali zakochanych splecionych w ramionach. Neha spojrzała na Trevora, który uśmiechnął się do niej, obudzony nieco wcześniej. Na zewnątrz Toronto pokrył śnieg, rzadkość na początku listopada, ale cóż, taka pogoda w Kanadzie. Patrząc w pełne duszy brązowe oczy Trevora, Neha uśmiechnęła się z ulgą. Bo niezręczność, której zazwyczaj obawiała się po „pierwszych nocach”, nigdy nie nadeszła…
„Dzień dobry, seksowna panienko, chodźmy do Tima Hortona, śniadanie na mój koszt” – powiedział Trevor, całując Nehę w czoło. Neha uśmiechnęła się, skinęła głową, wstała i go przytuliła. Trevor odwzajemnił uścisk i znów się pocałowali. Zamiast jednak chwycić ją za koszulkę, Neha „pożyczyła” od Trevora bluzę Chicago Cubs i założyła minispódniczkę, którą miała na sobie poprzedniego wieczoru. Bez słowa poszła do toalety. Trevor patrzył, jak odchodzi, z tajemniczym uśmiechem na twarzy.
„Dobra, Chicago, pokażę ci, jak jemy śniadania tutaj, w Kanadzie” – powiedziała Neha Kaur, zakładając okulary przeciwsłoneczne i biorąc Trevora pod rękę. Uśmiechając się, oboje skierowali się do drzwi. Wyszli z rezydencji i skierowali się do restauracji Tim Horton’s, znajdującej się kilka przecznic dalej. Ustawiając się w kolejce za innymi wieśniakami, żartowali o wczorajszych wyczynach. Tak rozpoczął się niespodziewany romans, który odmienił ich życie.
„Tak, Trevor, nie podoba mi się ta srebrna sukienka, chyba znowu spróbuję czerwonej” – powiedziała Neha Kaur z szelmowskim uśmiechem, a Trevor Whitaker Jr. westchnął i skinął głową, wiedząc, że to jeszcze nie koniec. W milczeniu ubolewał nad swoim losem, w tradycji chłopaków, mężów i facetów z friendzone, którzy utknęli w oczekiwaniu na ukochaną kobietę, gdy ta przymierzała różne stroje w sklepie odzieżowym. Powinienem był wziąć mojego cholernego laptopa, założę się, że tu jest Wi-Fi, pomyślał młody mężczyzna, wzruszając ramionami.