Redoubt: Wampir kontra Zombie

„Jesteśmy w kropce” – powiedziała na głos szeregowa Patricia Etienne, obserwując hordy powłóczących nogami trupów, które otaczały miasto Redoubt, ostatni bastion ludzkości. Redoubt, ufortyfikowana enklawa z sześćdziesięciometrowymi betonowymi murami, patrolowana o każdej porze przez dziesiątki uzbrojonych mężczyzn i kobiet. Jak wiele innych przed nim, Redoubt w końcu upadnie, a planeta Ziemia należeć będzie do Zombie…

Mrugając, by odgonić resztki snu, Patricia Etienne przygotowała się na długą noc. Nocna zmiana była do bani, ale ktoś musiał się tym zająć. Zakładając noktowizor, sprawdziła broń, amunicję i plecak ratunkowy. Ponad wszystko żałowała, że ​​nie może korzystać ze słuchawek, ale bycie strażnikiem oznaczało używanie wszystkich zmysłów. Szkoda, że ​​oznaczało to słuchanie… ich.

Kiedy zombie dostrzeże ofiarę, wydaje z siebie jęk – dość niepokojący dźwięk, który ma moc zmrozić żywego człowieka do szpiku kości. Potrafi sprawić, że odważni mężczyźni i kobiety zadrżą, a ich serca przepełnia strach niczym lodowata pięść. Długotrwałe słuchanie jęków zombie wywołuje u ludzi depresję. Kiedy milion zombie zbiegnie się w jedno miejsce i zacznie jęczeć, dźwięk, który wydają, może doprowadzić człowieka do szaleństwa. To po prostu głód, któremu dano głos… pomnożony przez milion.

„Defetyzm nigdy nikomu nie doprowadził do niczego” – rozległ się głęboki męski głos, wyrywając Patricię Etienne z mrocznych rozmyślań. Patricia odwróciła się i zobaczyła… Adnana Samatara, mierzącego 193 cm wzrostu, wysportowanego i muskularnego mężczyznę o ciemnobrązowej skórze, gładkiej bródce i gładko ogolonej głowie. Wciąż miał na sobie mundur wojskowy i pomimo późnej pory wyglądał na bardzo optymistycznego.

Patricia Etienne była, delikatnie mówiąc, zaskoczona obecnością Adnana. W istocie, urodzony w Somalii były żołnierz armii amerykańskiej jakimś sposobem dostał się na wał Reduty długo po tym, jak w ramach środków ostrożności wyciągnięto składane schody. Stał tam, w ciemnozielonym mundurze, z krzywym uśmiechem na ciemnej, przystojnej twarzy.

„Kapitanie Samatar, proszę pana, nie widziałam pana” – odpowiedziała Patricia Etienne i zdołała zasalutować, ku rozbawieniu Adnana. Kapitan odwzajemnił salut i westchnął. Patrząc na Patricię, uśmiechnął się szeroko, ukazując zęby, które z jakiegoś powodu zawsze wydawały jej się zbyt białe. Ludzka cywilizacja upadła na całym świecie, a rzeczy takie jak kosmetyki stały się dziś rzadkością, ale Kapitan zawsze wydawał się nieco zbyt czysty.

„Spokojnie, żołnierzu, tylko inspekcja wałów, to wszystko” – powiedział Adnan, marząc, żeby Patricia Etienne nauczyła się, cholera, odprężyć. Wysoka i krągła, z ciemnobrązową skórą, krótkimi, ciemnymi włosami, a jej brązowe oczy pełne były strachu, który, jak sądziła, ukrywała za surowym wyrazem twarzy. Patricia uosabiała, zdaniem Adnana, wszystko, co złe w dzisiejszych żołnierzach.

W świecie opanowanym przez mięsożerne nieumarłe, gdzie gdziekolwiek pozostało zaledwie sto tysięcy ludzkich dusz, Adnan Samatar pragnął, aby ludzie nauczyli się relaksować. Pozytywne nastawienie było kluczowym elementem gry o przetrwanie. Miasteczko Redoubt powstało na zbombardowanych, zrujnowanych ruinach Minneapolis, na obszarze, który niegdyś był domem dla kwitnącej społeczności somalijsko-amerykańskiej. Ludu Adnana. Nawet teraz Adnan Samatar niemal wyobrażał sobie, co się wydarzyło.

Po zniknięciu stanu Minnesota, Stanów Zjednoczonych Ameryki i reszty świata, Somalijczycy z Minneapolis stanowili najliczniejszą grupę etniczną wśród pozostałych ludzi. Stanowili jedenaście procent populacji Redoubt, co wywołało pewne napięcia między innymi. Nawet gdy śmierć dosłownie chwiała się u ich progu, wielu ludzi nie wyciągnęło wniosków.

Zdaniem Adnana nadszedł czas, aby ocalali ludzie przestali uważać się za Europejczyków, Afrykanów, Latynosów, Azjatów czy Arabów. Nadszedł czas, aby byli po prostu ludźmi… i próbowali przetrwać w obliczu nieumarłych. Stary świat zniknął. Wszyscy, których znali, zginęli. Europa zniknęła. Afryka najprawdopodobniej zniknęła. Azja z pewnością zniknęła. Od wieków nikt nie słyszał o niczym z Australii ani z Pacyfiku. Byli zdani na siebie.

Zombie czekały cierpliwie w swoich hordach, a Adnan nie mógł powstrzymać się od podziwu dla ich skuteczności. Bystre oczy Kapitana przebijały się przez ciemność i widział ich, w legionach, ramię w ramię. Istoty, które kiedyś były mężczyznami i kobietami wszystkich kolorów skóry i wszystkich wyznań, przemienione przez plagę zombie w chodzące koszmary. Wysocy i niscy, bladzi i ciemnoskórzy, mężczyźni i kobiety, pulchni i chudzi, bogaci i biedni – Nieumarli nie wybiórczo traktowali. Przyjmowali każdego w swoje szeregi, a jeden kęs wystarczał…

„Jak myślisz, co im chodzi po głowie?” – zapytała Patricia Etienne głosem ledwie słyszalnym szeptem, a Kapitan o mało nie przewrócił oczami. Nieumarli wyczuwali żywych z dużej odległości i byli doskonale świadomi istnienia żywych dusz uwięzionych w mieście Redoubt, stłoczonych jak sardynki, podczas gdy chodząca zaraza czekała, by je pożreć. Zombie to nie drapieżniki, to choroba – przypomniał sobie w duchu Adnan Samatar.

„Szeregowy Etienne, zombie są bezmyślne jak wirus, pochłaniają wszystko, aż nic nie zostaje, nie muszą myśleć ani czuć, to robią żywe istoty, a nie chwiejne nieumarli” – odpowiedział kapitan Adnan Samatar, głaszcząc się po brodzie z kozią bródką. Patricia skinęła głową i zlustrowała wzrokiem tłum zombie, liczący ponad milion osób, które jęczały i łapały strażników na wysokich murach, cierpliwie czekając… na co?

„Czasami zastanawiam się, czy niektórym z nich nie odzyskuje się inteligencji” – powiedziała Patricia, a Kapitan gwałtownie pokręcił głową. Patricia urodziła się kilka lat po tym, jak Zombie zaczęły się buntować i całe życie spędziła w ich świecie. Kiedy Ameryka umarła, urodziła się Patricia Etienne, córka haitańskich imigrantów, którzy osiedlili się w Minnesocie po upadku ksenofobicznego rządu pewnego bogatego Nowojorczyka.

Za życia Patricii świat się zawalił. Stany Zjednoczone Ameryki padły ofiarą zombie, podobnie jak Europa, Azja, Afryka i inne części świata. Rodzice Patricii, Lorenzo i Mariella Etienne, pamiętali świat, w którym ludzie chodzili do kina, robili zakupy w centrach handlowych, płacili podatki, latali samolotami, jeździli pociągami, a przede wszystkim martwi pozostali martwi, a zombie były tematem kiepskich filmów i seriali.

Dla Patricii walka z zombie była tak samo normalna, jak nauka jazdy samochodem dla pokolenia jej rodziców. Nauczyła się sprawdzać członków rodziny, przyjaciół i nieznajomych pod kątem ugryzień. Nauczyła się celować w głowę. Nauczyła się poruszać bezszelestnie. Nauczyła się nikomu nie ufać. W świecie opanowanym przez zombie, często najgorszym wrogiem żywego człowieka nie były te cholerne, powłóczące nogami hordy, ale inny człowiek, bezwzględnie zdeterminowany, by przetrwać za wszelką cenę.

„Szeregowa Patricio Etienne, gdyby zombie kiedykolwiek nauczyły się myśleć, wasz gatunek wyginąłby” – powiedział kapitan Adnan Samatar, posyłając jej niepokojący uśmiech. Patricia patrzyła, jak oficer odchodzi, splatając ręce za plecami. Choć wydawała się spokojna, jego słowa naprawdę ją zaniepokoiły. W kapitanie było coś dziwnego, ale Patricia nie potrafiła tego dokładnie określić…

„Nie najostrzejszy z całej bandy” – pomyślał kapitan Adnan Samatar, odchodząc. Patricia Etienne była urocza, miała naprawdę fajny tyłek, ale nie dał jej wielkich szans, gdy sytuacja się zaogniła. Adnan rozejrzał się po ciemności otaczającej mury obronne, a jego bystre oczy dostrzegły coś więcej niż tylko zombie. W ciemności czekało coś jeszcze i to właśnie tego Adnan się obawiał…

Po patrolowaniu ulic Redoubt i powitaniu uzbrojonych strażników, kapitan Adnan Samatar wycofał się do katakumb, jak nazywano rozległą podziemną sieć, która znajdowała się pod fundamentami miasta Redoubt. Ludzie zamknęli podziemia w obawie przed inwazją zombie z dołu. Kapitan Samatar regularnie tam zaglądał w poszukiwaniu pożywienia. Miasto Redoubt miało bujną populację szczurów, a ich krew smakowała wyśmienicie…

„Hmm, fajnie” – powiedział Adnan z uśmiechem, chwytając pulchnego szczura i wbijając mu kły w szyję. Włochate stworzenie walczyło, ale bezskutecznie. Kły wampira szybko rozprawiły się ze szczurem, a drapieżnik napił się do syta. Zgodnie ze swoim zwyczajem, Adnan zakopał szczura, bo nie zależało mu na pozostawieniu śladów po swoich drapieżnikach. Dawno temu przysiągł, że nigdy nie będzie żerował na ludziach i dotrzymał słowa, nawet podczas apokalipsy zombie…

Adnan pozwolił sobie na chwilę wytchnienia, siedząc na ławce w chłodnym mroku. Usiadł i rozkoszował się uczuciem żywej krwi krążącej w jego martwym ciele. Otoczony przez ludzi z jednej strony i zombie z drugiej, Adnan rozpaczliwie tęsknił za towarzystwem swoich. Szkoda, że ​​społeczność wampirów była ostatnio tak mocno podzielona…

Podczas gdy wielu wampirzych towarzyszy postrzegało ludzi jako plagę i rozkoszowało się, gdy zombie ich pochłaniały, Adnan i kilku innych uważali, że ludzkość zasługuje na przetrwanie. Wampiry potajemnie walczyły ze sobą o cały ten chaos związany z apokalipsą, a wojna znajdowała się w impasie. Adnan nienawidził tego stanu rzeczy. Poza tym, skoro ludzkość zniknęła, jak społeczność wampirów miałaby odbudować swoje szeregi?

„Wow, Adnan, spójrz, kim się stałeś” – rozległ się kobiecy głos, a Adnan zadrżał, przeklinając się w duchu za to, że tak się rozproszył. Wstał gwałtownie i odwrócił się, a oczom jego ukazała się wizja piękna. Przed nim stała Hodan Hamideh, mierząca 180 cm wzrostu, krągła, o brązowej skórze, absolutnie oszałamiająca młoda Somalijka o ciemnych włosach i przenikliwych brązowych oczach. W jej oczach tańczyło rozbawienie, gdy chłodno oceniały zaskoczonego Wampira.

„Salam, Hodan” – odpowiedział Adnan, a Hodan uśmiechnęła się szeroko, przesuwając językiem po ostrych kłach. Ubrana w czarną bluzę i niebieskie dżinsy, Hodan wyglądała jeszcze lepiej niż ostatnim razem, gdy Adnan ją widział. Podobnie jak on, kiedyś nazywała Minneapolis swoim domem, na długo przed pojawieniem się Zombie, na długo przed tym, jak stała się Wampirem. W swojej przemienionej postaci Hodan była upiornie piękna… i niebezpieczna.

„Adnan, żyjesz pod ziemią i żywisz się szczurami, to cholerny wstyd, to wszystko dla twoich drogocennych ludzi? Ha” – powiedziała Hodan śpiewnym głosem ociekającym sarkazmem. Adnan skrzywił się z zażenowania, zastanawiając się, jak długo tam była. W ogóle jej nie wyczuł. Hodan prychnęła, podeszła bliżej i spiorunowała go wzrokiem, opierając ręce na biodrach.

„Dlaczego jesteś tu sama?” – zapytał Adnan, zastanawiając się, gdzie są pozostali. Dawno temu, kiedy oboje studiowali na Uniwersytecie Minnesoty, żyli w zupełnie innych światach. Adnan studiował kryminalistykę, służąc jednocześnie w armii amerykańskiej, a Hodan studiowała zarządzanie. Była gwiazdą żeńskiej drużyny koszykarskiej Uniwersytetu Minnesoty i jakimś cudem zaczęli się spotykać.

„Malek mnie przysłał i chce, żebyś wycofał się z Redoubt, bo ludzie są skazani na zagładę i wkrótce zostaną zalani” – powiedział Hodan beznamiętnie. Słysząc imię Maleka, Adnan omal nie drgnął. To Malek Al-Baghdadi, starożytny wampir pochodzący z Iraku, przemienił go w jednego z krwiopijców. Adnan z kolei przemienił Hodana i powinni byli być jedną wielką, szczęśliwą, nieśmiertelną rodziną, ale nadeszła plaga zombie i wszyscy stanęli po jednej stronie…

„Malek jest tutaj? Ilu z nim?” – zapytał Adnan, uważnie przyglądając się Hodanowi, próbując ocenić, z czym przyjdzie mu się zmierzyć. Malek jako wampir jest dość groźny i cieszył się dużym szacunkiem wśród pozostałych przy życiu. Dla porównania, Adnan i nieliczne wampiry, które stanęły po stronie ludzkości przeciwko zombie, stanowiły niewielką mniejszość. Większość wampirów wolała pozwolić zombie zniszczyć ludzi, a potem czekać, aż zombie znikną, a świat w końcu będzie ich…

„Oczywiście, wszyscy, dlaczego nie przerwiecie tej głupiej misji i nie dołączycie do nas?” syknęła Hodan, patrząc na Adnana z czystą pogardą. Adnan uparcie odmawiał pokłonu Malekowi i dołączenia do nich, co rozgniewało Hodan, która ruszyła po niego. Wampirzyca rzuciła się na Adnana, poruszając się z nadprzyrodzoną szybkością.

„Hodan, chodź” – zaprotestował Adnan, gdy Hodan złapał go za kołnierz i rzucił nim o ścianę. Starożytne katakumby zatrzęsły się, gdy dwa wampiry zaczęły się bić. Adnan odbił się od ściany i rzucił się na Hodana z obnażonymi kłami i paznokciami przemienionymi w szpony. Hodan zaatakował Adnana, trafiając go w klatkę piersiową i rozrywając mu skórę. Adnan krzyknął z bólu, a Hodan roześmiał się triumfalnie.

„Adnan, od wieków nie piłaś ludzkiej krwi, jesteś taka słaba i cholernie żałosna” – zadrwiła Hodan, stojąc nad nim. Nadmierna pewność siebie zawsze będzie fatalną wadą, pomyślał Adnan, uderzając szybkim kopniakiem, pozbawiając Hodan równowagi. Zanim zdążyła się podnieść, rzucił się na nią, zaskakując ją i przyciskając do zakurzonej podłogi.

„Mam cię” – powiedział Adnan, patrząc Hodan w oczy, a ona zamiast się opierać, spojrzała na niego i uśmiechnęła się szeroko. Adnan zamrugał ze zdziwienia, gdy Hodan owinęła swoje atletyczne, a zarazem zmysłowe ciało wokół jego. Zaplatając nogi wokół jego torsu, spojrzała na niego, a jej oczy wypełniły się pożądaniem. Kiedy wygięła plecy i obnażyła przed nim gardło, Adnan omal nie stracił panowania nad sobą. Pierwotne pragnienia, które tak długo sobie tłumił, wyszły na wierzch…

„Rób, co naturalne” – powiedziała skromnie Hodan, a Adnan skinął głową, po czym zatopił kły w jej szyi. Podczas gdy Adnan smakował jej krew, Hodan zanurzyła palce w ranach na jego klatce piersiowej i je oblizała. Kiedy smakowała jego krew, przejrzała na wylot jego umysł i duszę. Wizje Adnana przebranego za żołnierza wśród ludzi, ciągle zgłaszającego się na ochotnika do misji w krainach opanowanych przez zombie i ciągle pracującego nocami, przemknęły przez myśl Hodan.

Kiedy Adnan posmakował krwi Hodan, zobaczył jej wewnętrzny świat. Hodan była najwierniejszą żołnierką Maleka, a książę wampirów miał pod swoją komendą setki wampirów, mężczyzn i kobiet. Mimo to, choć Adnan spodziewał się, że Hodan zostanie kochanką Maleka, nie znalazł na to żadnych dowodów. Wyglądało na to, że czekała na kogoś innego…

„Jesteś tu, bo mnie pragniesz” – powiedział zdumiony Adnan, a Hodan odrzuciła głowę do tyłu i roześmiała się. Kiedy oboje byli początkującymi wampirami, Hodan wydawała się zafascynowana Malekiem, ich panem, i Adnan z tego powodu się wycofał. Wśród wampirów kobiety gromadziły się wokół najpotężniejszych i najbardziej charyzmatycznych mężczyzn, tak jak wśród ludzi. Na długo przed plagą zombie Adnan opuścił Maleka, ponieważ myślał, że jego pozornie wszechmocny stwórca pragnie jego kobiety, Hodan…

„Adnan, głupcze, chcę ciebie, nie jego” – wyrzuciła z siebie Hodan, zdumiona jego tępym sposobem myślenia. Żywi czy nieumarli, mężczyźni nigdy nie przestaną jej zadziwiać swoim brakiem wglądu w kobiece umysły i motywy. Hodan pocałowała Adnana, mając nadzieję, że w końcu zrozumie aluzję. Adnan odwzajemnił pocałunek, a potem zaczął się z nią kochać. Cholera, najwyższy czas, pomyślał Hodan, nieco niecierpliwy.

„Och, Hodan” – wyszeptał Adnan, uśmiechając się, gdy się rozbierała, odsłaniając seksowne, krągłe ciało, którego pozazdrościłyby modelki z dawnych lat. Hodan uśmiechnęła się szeroko, gdy Adnan pieścił jej piersi, a potem zabrał się do pracy. Adnan zaczął ssać sutki Hodan, jednocześnie wsuwając dłoń między jej grube, seksowne nogi. Hodan westchnęła radośnie, gdy Adnan pocałował ścieżkę od jej piersi do okolic miednicy. Kiedy schował twarz między jej nogami, Hodan skinęła głową z aprobatą.

„No to do dzieła” – Hodan zagruchała cicho, a Adnan zaczął ssać jej słodką cipkę, rozkoszując się jej zapachem i smakiem. Adnan nie uprawiał seksu z nikim, odkąd zostawił Hodan u boku Maleka. Kiedy człowiek i wampir uprawiają seks, istnieje duże prawdopodobieństwo, że wampir zarazi człowieka i wywoła jego transformację w krwiopijcę. Z tego i kilku innych powodów Adnan wiódł czyste życie w mieście Redoubt…

„Minęło trochę czasu” – Adnan przerwał, by powiedzieć, a Hodan skinął głową, po czym energicznie potarł kark. Adnan zrozumiał aluzję i wrócił do lizania cipki Hodan. Poczuła mrowienie w dole, gdy kochanek sprawiał jej przyjemność. Później Adnan posadził Hodan na czworaka i podziwiał jej wielki, piękny tyłek. Kiedy Hodan potrząsnęła tym wielkim tyłkiem, Adnan poczuł, jak jego penis twardnieje i wydłuża się w spodniach…

„Na co czekasz?” zapytała szorstko Hodan, a Adnan uśmiechnął się szeroko, po czym otarł swoim długim, twardym członkiem o jej duży, piękny tyłek. Szybkim pchnięciem Adnan wszedł w nią. Hodan skrzywiła się na tę jakże mile widzianą intruzję i przycisnęła swój wielki tyłek do krocza Adnana. Adnan wziął się do roboty, klepał ją po dużym tyłku i ciągnął za włosy, jednocześnie wbijając swojego penisa w jej cipkę. Hmm, właśnie tak to lubię, pomyślał Hodan.

„Daj mi ten słodki tyłek” – powiedział Adnan, chwytając Hodan za biodra i wbijając w nią głęboko swojego penisa. Hodan jęknęła cicho, jedną ręką masując jej sterczące sutki, a drugą cipkę, podczas gdy Adnan ją pieprzył. Dwa wampiry pieprzyły się i ssały całą noc, a resztę dnia spędziły na włóczeniu się po katakumbach, z dala od znienawidzonego słońca…

„Adnan, twoje miejsce jest wśród nas” – powiedziała do niego Hodan, gdy razem eksplorowali katakumby. Adnan skinął głową i wziął ją za rękę, a następnie uniósł do ust. Przystojny i kiczowaty, pomyślał Hodan, uśmiechając się szeroko. Adnan cieszył się na jej widok, a ponieważ od wieków nie widział się z podobnymi sobie, Hodan wyczuł, że jego uczucie do niej było szczere. Mimo to dziewczyna ma swoją misję…

„Hodan, a co, gdybyśmy mogli po prostu odejść?” – powiedział Adnan na głos i zobaczył, jak oczy Hodan się zwężają. Posadził ją na głazie, a potem wyjaśnił. Adnan od wieków był silnym sojusznikiem ludzkości, ale czuł, jak mury jego skrytej egzystencji go otaczają. Na początku wojny łatwo było pozostać niezauważonym, bo ludzie mieli większe problemy. Teraz jednak Adnan czuł, że są bliscy odkrycia jego tożsamości wampira…

„Tak, moja ukochana, zostaw ludzi, twoje miejsce będzie z nami, świat będzie nasz na wieczność” – powiedział podekscytowany Hodan, a Adnan przygryzł wargę i pokręcił głową. To wymaga ostrożności, pomyślał Adnan, patrząc na Hodan i zastanawiając się, jak jej przekazać tę nowinę. Adnan miał na myśli coś nieco innego…

„Hodan, odejdźmy od wojny, zostawmy ludzi, zombie, a przede wszystkim Maleka i jego kabalę. Znajdziemy miejsce bez ludzi, bez zombie i bez innych wampirów i spędzimy tam wieczność” – powiedział Adnan, a w jego oczach pojawiła się nadzieja. Wallahi, związałam się z głupcem, pomyślała Hodan, a jej gniew narastał.

„Adnan, przestań marzyć i kurwa obudź się, ludzie upadają, a zombie wkrótce stracą na znaczeniu. My, wampiry, jesteśmy przyszłością, stań z nami i przestań być owcą” – powiedział gniewnie Hodan. Adnan spojrzał na nią, na tę piękną wampirzycę, którą tak bardzo kochał, i ze smutkiem pokręcił głową. Nie mogę pójść jej śladem, pomyślał Adnan z rezygnacją.

„Ludobójstwo to nie mój styl, Hodan, kocham cię, ale nie mogę tego zrobić” – powiedział Adnan, po czym Hodan złapała go za kołnierz i rzuciła o ścianę. Tym razem, zanim Adnan zdążył się odbić, Hodan wyciągnęła z rękawa zaostrzony kawałek drewna i wbiła mu go w twarz. Zamiast jednak przebić mu serce kołkiem, Hodan wbiła mu broń w brzuch…

„Adnanie, wybrałeś źle i teraz umrzesz, a ludzkość wkrótce pójdzie w twoje ślady” – powiedziała Hodan i wyciągnęła z rękawa drugi kołek. Adnan, z niewiarygodnym bólem, spojrzał na Hodan, którą tak bardzo kochał, i dostrzegł w jej pięknych oczach jedynie czystą nienawiść. Hodan cofnęła pięść, gotowa wbić drugi drewniany grot w pierś Adnana i położyć kres jego wiecznemu życiu…

Szeregowa Patricia Etienne zakończyła służbę, a następnie, po kilku godzinach odpoczynku, postanowiła odszukać kapitana Adnana Samatara i powiedzieć mu, co o nim myśli. Somalijsko-amerykański żołnierz był niewątpliwie tajemniczym człowiekiem i nikt go nie widział w ciągu dnia. Rzadko widywano go w stołówce i nie przepadał za niczyim towarzystwem. O ile wiedziała, nie miał żadnych dziewczyn ani chłopaków. Tajemniczy facet, pomyślała Patricia.

Leave a Comment