Shaima Kushite Dhampir

„W dawnych czasach państwo Sudan Południowy znane było jako Królestwo Kusz lub Nubia i stanowiło cud afrykańskiego świata, potężny naród, którego chwała i potęga przewyższały potęgę późniejszych imperiów, takich jak Asyryjczycy, Babilończycy, Egipcjanie, Grecy i Rzymianie” – powiedziała profesor Shaima Machar, przemawiając do studentów afrykanistyki na Uniwersytecie Carleton w Ottawie w prowincji Ontario.

Stojąc przed wypełnioną po brzegi salą wykładową, profesor Shaima Machar prezentowała się imponująco. Miała 180 cm wzrostu, krągła i seksowna, z mahoniową cerą i stylowym afro, wyglądała absolutnie olśniewająco w czarnej skórzanej kamizelce nałożonej na białą bluzkę, czarne spodnie capri i stylowe sandały, które dodawały jej i tak już imponującego wzrostu kilka centymetrów. Kontynuując swoją erudycję na temat historii Afryki, jej studenci zdali sobie sprawę, że nie tylko była egzotycznie piękna, ale miała też nieprzeciętny intelekt…

Była godzina szósta wieczorem, a na zewnątrz już panował mrok. Nadszedł wrzesień, z jego chłodem i szybko zapadającym mrokiem, a Profesor doskonale zdawała sobie sprawę, że większość jej studentów wciąż opłakuje utracone letnie dni. Profesor Machar doskonale to rozumiała. Zaledwie kilka tygodni temu Shaima Machar bawiła się w swoim rodzinnym mieście Malakal w Republice Sudanu Południowego, a teraz wróciła do regionu stołecznego Kanady, gdzie miała zajęcia i tak dalej. Lato rzeczywiście było zdecydowanie za krótkie…

„Wow, pierwsze słyszę o tym” – powiedział jeden ze studentów, unosząc rękę. Profesor Machar spojrzała na rosłego, wysokiego, czarnoskórego mężczyznę z fryzurą afro, w koszulce Boba Marleya i dżinsach, i stłumiła uśmiech. Prawdę mówiąc, byłaby zaskoczona, gdyby ci zwykli kanadyjscy studenci, w tym czarnoskórzy, wiedzieli cokolwiek o niektórych z zaginionych imperiów afrykańskiej ojczyzny. Ta wiedza została systematycznie wymazana przez zachodnie społeczeństwo…

W czasach, gdy tożsamość, rasa i narodowość zdawały się być na pierwszym planie polityki w Ameryce Północnej i Europie Zachodniej, tłumienie afrykańskiej wiedzy i nauki było kwestią polityki faszystów u władzy. Oczywiście, nawet przyznanie się do takiego stanu rzeczy z pewnością wywoła kontrowersje. Jako czarnoskóra wykładowczyni na kanadyjskim uniwersytecie, profesor Shaima Machar wiedziała, że ​​musi zachować ostrożność.

„Obawiam się, że w naszym społeczeństwie historia Afryki jest zaniedbywana, co jest żałosne, ponieważ stanowi ona ważną część historii świata” – odpowiedziała ostrożnie profesor Machar, przyglądając się składowi klasy. Trzydziestu dwóch uczniów. Siedemnastu czarnoskórych. Trzech Azjatów. Pięciu Arabów. Siedmiu białych. Uśmiechnęła się do siebie, zadowolona, ​​że ​​dla odmiany otacza ją melanina. Skład rasowy klasy odzwierciedlał zmiany demograficzne w prowincji Ontario i w całej Kanadzie. Różnorodność zostanie z nami na dłużej, pomyślała z zadowoleniem profesor Machar.

„Proszę pani, absolutnie się zgadzam, wszyscy znamy wielkich dowódców wojskowych, takich jak Juliusz Cezar czy Karol Wielki, powinniśmy poznać Shakę Zulu” – powiedział inny student, rudowłosy młody biały mężczyzna, po czym spojrzał na atrakcyjną, czarnoskórą studentkę z dredami obok niego i uniósł pięść. Studentka niechętnie uderzyła pięścią w jego, a pan Rudzielec uśmiechnął się z politowaniem, a potem spojrzał na Profesora, który bardzo starał się nie przewrócić kasztanowymi oczami.

„Dobrze powiedziane, młodzieńcze, ale Królestwo Kusz, a później Imperium Kuszyckie, istniało na długo przed Juliuszem Cezarem czy starożytnym Rzymem, mówimy o roku 1000 p.n.e.” – zauważyła profesor Machar, a cała klasa słuchała z zapartym tchem, gdy kontynuowała. To były dopiero drugie zajęcia i profesor Machar wiedziała, że ​​większość studentów nie interesuje się historią Afryki. Większość z nich studiowała inne przedmioty i szukała łatwego przedmiotu do wyboru…

„Proszę pani, jestem Raphael i chciałem tylko powiedzieć, że bardzo podobały mi się dzisiejsze zajęcia, historia Afryki naprawdę mnie fascynuje” – powiedział ten sam krzepki, młody brat, który odezwał się pierwszy, zwracając się do profesora Machara pod koniec zajęć. Profesor spojrzał na tego młodego czarnoskórego mężczyznę szczerymi oczami i czarującym uśmiechem i skinął głową. Kiedy wyciągnął rękę, uścisnęła ją bez wahania.

„Miło mi cię poznać, Raphaelu. Podoba mi się twój entuzjazm. Jaki jest twój kierunek studiów?” – zapytał profesor Machar, a Raphael uśmiechnął się, a jego kolejne słowa ją zaskoczyły. Nie uczyła zbyt długo i była dość zaskoczona, gdy po zaledwie trzech latach otrzymała propozycję objęcia stanowiska profesora zwyczajnego na Uniwersytecie Carleton. Uczelnia nie miała zbyt dobrych wyników w zakresie zatrudniania wykładowców kontraktowych i profesorów adiunktów. Choć zaskoczona, Shaima Machar łaskawie przyjęła ofertę i dołączyła do Wydziału Studiów Afrykańskich jako profesor zwyczajny.

„Studiuję na dwóch kierunkach, proszę pani, inżynierii lądowej i afrykanistyki” – powiedział Raphael, a profesor Shaima Machar uśmiechnęła się i spojrzała na niego zamyślona. To było bardzo zaskakujące. Profesor Machar musiała przyznać, że myśląc o inżynierze, zazwyczaj wyobrażała sobie białego kujona, jakiegoś Azjatę, a może nawet męską białą kobietę, ale nie afroamerykańskiego, pełnego duszy młodszego brata. Jej myśli musiały odbijać się na jej twarzy, bo Raphael uśmiechnął się znacząco…

„Ciekawe, Rafaelu, nie widuje się wielu ludzi, którzy lubią zarówno nauki ścisłe, jak i humanistyczne” – powiedział profesor Machar, a Rafael skinął głową. Podczas rozmowy oceniła go i uznała za całkiem interesującego. Mimo to robiło się późno, więc przerwała rozmowę, przeprosiła, a Rafael życzył jej miłego dnia i wyszedł. Mądry brat z ładnym tyłkiem, pomyślała profesor Machar, patrząc, jak Rafael wychodzi z sali.

Profesor Shaima Machar wyszła z budynku Southam Hall i przeszła przez dziedziniec, a następnie do budynku University Center. Zaparkowała swojego starego Rav4 tuż przed budynkiem UC i z ulgą stwierdziła, że ​​ochrona kampusu nie wystawiła jej mandatu. Wsiadła i odjechała, kierując się w Bronson Avenue. Szybko skierowała się w stronę Glebe i zatrzymała się w swojej okolicy, która znajdowała się przy Bank Street, w odległości spaceru od sklepu Independent Grocery Store.

„Dom, słodki dom” – powiedziała do siebie Shaima Machar, wracając do swojego drogiego, jednopokojowego mieszkania w tej eleganckiej części miasta. Mieszkanie było przyjemne, w odległości spaceru od jej poprzedniego miejsca pracy, Parliament Hill, gdzie była menedżerką średniego szczebla w Biurze Spraw Rządowych. Po latach harówki w świecie polityki Shaima Machar powróciła do swojej prawdziwej pasji: nauczania.

Ach, i Shaima Machar absolutnie uwielbiała powrót do swojej macierzystej uczelni, Carleton University. Ukończyła studia MBA w 2007 roku, w wieku dwudziestu dwóch lat. Powrót do nauczania w Szkole Studiów Afrykańskich był dla niej wielkim zaszczytem. Czuła się cholernie dobrze, że jest w domu, że tak powiem. Nawet po tym wszystkim, co wydarzyło się w jej życiu, Shaima Machar wciąż ceniła drobiazgi, takie jak przebywanie na znanym terenie…

„Co mi zrobisz?” – rozległ się kobiecy głos, wyrywając Shaimę z zamyślenia. Zapaliła światło, choć jej nadprzyrodzone oczy nie potrzebowały pomocy, żeby widzieć w ciemności. Krępa, muskularna młoda kobieta o alabastrowej skórze, podziurawionej stylowymi tatuażami, wilgotnych niebieskich oczach i krótkich, mysich włosach siedziała w kącie salonu, zupełnie naga i przykuta do podłogi grubymi stalowymi łańcuchami. Shaima pokręciła głową, uświadamiając sobie, że jej jeńcowi udało się jakoś zsunąć knebel…

„Och, wszystko, moja droga” – powiedziała Shaima Machar, a gdy zaskoczona młoda kobieta patrzyła, jej piękne oczy porywacza stały się jaskrawoczerwone, a zęby wydłużyły się i zaostrzyły. Zdyszana z szoku, młoda kobieta cofnęła się, patrząc z przerażeniem, jak piękna, ciemnoskóra zjawa podchodzi bliżej i szarpnęła za jej łańcuch, ciągnąc ją do przodu. Młoda kobieta próbowała się opierać, ale nie mogła. Walczyła z potęgą pięknego potwora, bezskutecznie. Była po prostu cholernie silna…

„Dlaczego to robisz?” – zapytała młoda kobieta, a Shaima Machar uśmiechnęła się i oblizała wargi. Nigdy nie znudziło jej się słuchanie błagań o życie ani zastanawianie się, dlaczego zostały wybrane. Ten konkretny kęs, Vanessa jakaś tam, przykuł uwagę Shaimy pewnego wieczoru w barze Honest Lawyer. Vanessa, studentka Algonquin College, była nowa w mieście, przeprowadziła się do Ottawy z Calgary w Albercie. Vanessa, świeżo po ujawnieniu się jako lesbijka, szukała kobiecej rozrywki i poczuła pociąg do wysokiej, atrakcyjnej i dobrze ubranej czarnoskórej kobiety, którą zobaczyła w barze kilka wieczorów temu…

„Musimy się najeść, tak czy inaczej, moja droga” – odpowiedziała Shaima, chwytając Vanessę za gardło i patrząc w błękitne oczy swojej ofiary. To była chwila prawdy. Na to Shaima czekała z niecierpliwością, kiedy podeszła, uwiodła i zabrała do domu chłopięcą ślicznotkę, którą poznała w barze. Wielu drapieżników z najwyższych szczebli lubiło potulne i opanowane ofiary, ale Shaima lubiła te, które stawiały opór. Smakowały o wiele lepiej niż te słabe…

„Pieprz się, suko” – syknęła Vanessa, a Shaima uśmiechnęła się, rozkoszując się dzikością, jaką dostrzegła w swojej wybranej ofierze. Młoda kobieta spojrzała na nią wyzywająco i zbeształa ją. Uśmiechając się, Shaima wbiła kły w szyję Vanessy i powoli, z rozkoszą, opróżniała swoją ofiarę. Zgodnie ze swoim zwyczajem, nie wypiła ostatniej kropli krwi i złamała jej kark, by mieć pewność, że nie wróci. Świat był już pełen potworów, a Shaima Machar nie miała ochoty tworzyć kolejnych…

„Takie pyszne i cudowne” – powiedziała Shaima do zwłok Vanessy, a ten wspaniały, ciemnoskóry drapieżnik rozebrał się i usiadł nago w jej salonie. Zamknęła oczy, delektując się krwią Vanessy i przypominając sobie ich namiętne igraszki sprzed kilku nocy. Vanessa, która, jak wiele dziewczyn o męskim pochodzeniu, skróciła swoje imię do Van, była przebiegła i groźna na ulicy, ale spokojna w łóżku.

„Rżnij mnie mocno, Shaima” – powiedziała Vanessa, gdy piękna, starsza, czarnoskóra kobieta położyła ją do łóżka i sprawiła jej przyjemność. Blada, męska i zdecydowanie napalona, ​​młoda, albertańska queer kobieta odchyliła się do tyłu, gdy Shaima namiętnie ją pocałowała, a następnie zaczęła pieścić jej drobne piersi i dotykać palcami jej cipki. Kiedy Shaima rozchyliła muskularne nogi Vanessy i zatopiła jej piękną twarz między udami, młodsza kobieta wstrzymała oddech.

„Proś, a otrzymasz” – odpowiedziała Shaima, puszczając oko do dość niecierpliwej Vanessy, która kontynuowała sprawianie jej przyjemności. Drażniąc łechtaczkę Vanessy językiem, Shaima dotykała seksownej ślicznotki o wyglądzie Butcha, a jęki Vanessy wkrótce wypełniły całe mieszkanie. Później Shaima znalazła się na czworakach, gdy dziwaczna Vanessa klepała ją w wielki tyłek i oblizała jej cipkę od tyłu. Shaima jęknęła cicho i uszczypnęła swoje sterczące sutki, uwielbiając to, co robiła z nią Vanessa, lesbijka o wyglądzie Butcha…

„Hmm, to jest to, pieprz mnie tak” – syknęła Vanessa chwilę później, gdy Shaima posadziła ją na czworaka i ruchała dildo na pasku. Shaima złapała Vanessę za krótkie włosy i jedną ręką odchyliła jej głowę do tyłu, drugą zaś klepała bladą pupę tej ślicznotki-butcha. Wyginając biodra, Shaima wbijała dildo coraz głębiej w cipkę Vanessy i ruchała ją ostro, aż sprośna ladacznica-butcha w końcu osiągnęła orgazm. Potem obie kobiety leżały w swoich ramionach, szczęśliwe jak nigdy dotąd…

„Płoniesz, Vanesso, cieszę się, że cię poznałam” – powiedziała Shaima do ślicznotki Butch, która wciąż promieniała po naprawdę niesamowitym seksie. Vanessa spojrzała na Shaimę z uwielbieniem, absolutnie zachwycona tą wysoką, ponętną i absolutnie przepiękną czarnoskórą kobietą. Shaima była taka seksowna i elegancka, a sądząc po jej wystawnym otoczeniu, najwyraźniej zamożna. Vanessa myślała, że ​​trafiła szóstkę w totka, dopóki Shaima jej nie znokautowała i nie wzięła do niewoli…

„Robię, co muszę” – powiedziała do siebie Shaima Machar, wzdychając radośnie po osiągnięciu orgazmu na wspomnienie uwodzenia i seksu z piękną, a teraz już martwą Vanessą. Wyjęła wilgotne palce z cipki i przyłożyła je do ust. Smakując siebie, Shaima się uśmiechnęła. Dzisiejsze karmienie zaspokoiło jej nienaturalne pragnienie intensywnego seksu, przemocy i śmierci. Przynajmniej na razie.

Urodzona 5 lutego 1985 roku w Malakal w Republice Sudanu Południowego, Shaima Machar wiodła normalne życie przez większość swojego życia. Latem 2004 roku jej rodzice, imam i uczony Mohammed oraz Fatouma Machar, przeprowadzili się z rodziną do Ottawy w Ontario. Studiując administrację biznesową i afrykanistykę na Uniwersytecie Carleton, Shaima odkryła, że ​​różni się od innych ludzi. Dzięki temu, że jeden z jej przodków w starożytności połączył się z krwiopijcą, a pradawny, nieludzki gen powrócił, Shaima stała się dhampirką…

„Shaima, jesteś wyjątkowa, moja droga, jesteś Dhampirem, pół człowiekiem, pół wampirem, zdolnym do rzeczy, których wampiry nie potrafią, na przykład do wytrzymania światła słonecznego, a jednocześnie silniejszym i szybszym niż jakikolwiek człowiek” – powiedział ojciec Shaimy, imam Mohammed Machar, w dniu, w którym jego dorosła córka zapytała o zmiany, jakie zaszły w jej życiu. Młoda kobieta spojrzała na ojca z zakłopotaniem, a stary muzułmański kaznodzieja objął drżącą córkę.

„Jestem potworem” – powtórzyła Shaima, a jej ojciec zaczął jej tłumaczyć pewne rzeczy, ale nie słuchała. Podczas gdy Mohammed Machar opowiadał o długiej historii konfliktów i przenikaniu się mieszkańców Sudanu Południowego z Nieumarłymi, historii sięgającej czasów Imperium Kusz, Shaima wsłuchiwała się w bicie jego serca, które brzmiało w jej uszach niczym grzmot. Nie mogąc się powstrzymać, Shaima wbiła kły w szyję ojca i wyssała ze starca jego drogocenną krew…

„Shaima, co ty robisz?” krzyknęła Fatouma Machar, wracając do domu i zastając swoją jedyną córkę Shaimę karmiącą się ojcem. Spiesząc mężowi na pomoc, stara Sudanka z Południa próbowała od niego oderwać córkę, lecz bezskutecznie. Shaima w końcu puściła ojca i zwróciła się przeciwko matce. Z jaskrawoczerwonymi oczami i obnażonymi kłami, Shaima rzuciła się na matkę i wbiła kły w jej szyję. W ten sposób Shaima Machar dopełniła swojej transformacji z początkującego Dhampira w pełnoprawnego superdrapieżnika. Jej pierwszymi ofiarami była jej własna rodzina…

Mija dekada, a Shaima Machar radziła sobie całkiem nieźle. Młoda hybryda pół-człowieka, pół-wampira przejęła kontrolę nad swoimi mocami i po kilku podróżach i poszukiwaniach duszy, odkryła swoje miejsce na świecie. Shaima Machar poczuła się jak potwór po wymordowaniu własnej rodziny i wróciła do rodzinnego Sudanu Południowego w poszukiwaniu odpowiedzi. W swojej ojczyźnie Shaima spotkała zarówno śmiertelników, jak i Nieśmiertelnych, a także poznała ukrytą historię gatunku wampirów i ich związek z Afryką, a konkretnie z krainą Kusz, obecnie nazywaną Sudanem Południowym.

„Wampiry wędrowały po krainie Kush od tysiącleci, czasem ją atakując, czasem broniąc. Jako Dhampir musisz być wierny swojej naturze i wybrać własną drogę” – powiedział prastary wampir o imieniu Nedjeh, gdy pewnego dnia Shaima Machar podszedł do niego w mieście Djouba, stolicy Sudanu Południowego. Wysoki, przystojny wampir, który właśnie wstał z martwych po wielu wiekach snu, wydawał się niezwykle zadowolony ze spotkania z młodym Dhampirem.

„Dziękuję, Starszy Bracie” – odpowiedziała Shaima Machar, a wampirzyca Nedjeh skinęła głową z gracją. Przez kilka dni Shaima i Nedjeh spędzali razem czas, a stary wampir nauczył ją zasad. Nie uznawał polowania na ludzi, zwłaszcza w dobie technologii, gdzie wampiry łatwo było wykryć, co prowadziło do polowania na czarownice. Nedjeh nauczył Shaimę, jak żywić się krwią zwierząt, a mieszkając z nim, przestrzegała jego zasad, choć budziły w niej odrazę…

Shaima Machar przybyła do Sudanu Południowego jako zagubiona młoda hybryda, niepewna swojego miejsca w świecie. Wróciła do Ottawy w Ontario, pełna wiedzy i pewności siebie. Nedjeh powiedział jej, że jako dhampirka, choć w końcu umrze jak śmiertelnik, może spowolnić ten proces, regularnie pijąc krew. Wampiryzm w DNA Shaimy wydłużyłby jej życie o wiele dekad, a może nawet o stulecia, wykraczając poza życie zwykłego śmiertelnika.

Zachwycona możliwością życia przez wieki, Shaima Machar postanowiła zostać prawdziwą boginią wśród śmiertelników. Dlatego wróciła na Uniwersytet Carleton, ukończyła studia MBA i zaczęła pracować w świecie biznesu i polityki. Dzięki swojej niezwykłej urodzie, inteligencji, kwalifikacjom i nadprzyrodzonym zdolnościom, nic nie mogło stanąć Shaimie na drodze. Walcząc o sukces i władzę zarówno w świecie doczesnym, jak i nadprzyrodzonym, Shaima Machar była skazana na to, by stać się siłą, z którą trzeba się liczyć…

Leave a Comment